Film About Poland must see!
Thursday, December 27, 2007
Monday, November 19, 2007
Leszek Balcerowicz dla kogo on pracuje?
Najważniejsza jest niezależna polityka monetarna
Nasz Dziennik, 2007-08-17
Wielu ekonomistów jest zgodnych: gdy Polska przyjmie wspólną walutę europejską - euro, utraci możliwość oddziaływania na politykę monetarną. Jednak nie brakuje też takich, którzy sądzą, że w celu poprawy sytuacji ekonomicznej Polski należy tymczasowo powiązać złotówkę z euro, nie rezygnując ostatecznie z waluty narodowej. Nie trafiają do nich argumenty, że takie rozwiązanie może ostatecznie doprowadzić do likwidacji złotówki.
Polityka pieniężna jest jedynym instrumentem oddziaływania państwa na gospodarkę, dlatego niezależność tej polityki ma ogromne znaczenie dla rozwoju gospodarczego. Chodzi przede wszystkim o politykę stóp procentowych i politykę kształtowania podaży pieniądza. A skutki obniżki lub podwyżki stóp mają poważne konsekwencje. Na przykład podwyżka to przede wszystkim wzrost ceny kredytów, a więc większe raty odsetkowe od kredytów, trudności w ich spłacaniu, narastanie w bankach problemu złych kredytów, a to może spowodować trudności finansowe banków. - Ponieważ kredyt zdrożeje, przedsiębiorstwa będą musiały ograniczać zaciąganie kredytów, co odbije się na inwestycjach i ograniczeniu produkcji, a to przyhamuje wzrost gospodarczy - tłumaczy prof. Andrzej Kaźmierczak z SGH. Podwyżka stóp spowoduje - zdaniem Marka Dietla z Instytutu Sobieskiego - zwiększone zyski z inwestycji w obligacje skarbowe, co wywoła napływ kapitału spekulacyjnego do Polski oraz aprecjację waluty i utrudnienia dla eksportu. Obniżenie stóp spowodowałoby odwrotne, a co za tym idzie korzystne skutki dla gospodarki.
Często można usłyszeć pogląd, że jeśli przyjmiemy wspólną walutę UE, to stopy procentowe będą niższe. Jednak wcale nie musi tak być. Obecnie - jak podkreśla dr Cezary Mech - od nas zależy, jakie te stopy będą. - Po wprowadzeniu euro nie będziemy mieli na to wpływu, bo ich wysokość ustali Europejski Bank Centralny - mówi. Wtedy możemy narazić się na negatywne skutki np. podwyżek stóp procentowych. Nie będziemy mieli możliwości wpływania na wartość euro.
Zdaniem dr. Mecha, na obecnym etapie polityki pieniężnej należy powiązać złotówkę z euro i obniżyć stopy procentowe - przeciwdziałałoby to aprecjacji waluty polskiej i wyeliminowało ryzyko walutowe. - Działałoby też korzystnie na nasz eksport, ponieważ stawałby się bardziej opłacalny - uzasadnia Mech.
Jednak niektórzy ostrzegają przed takimi działaniami. - Wiązanie kursu złotego z euro w istocie oznacza rezygnację Polski z własnej polityki kursowej. Jeżeli ustalimy sztywny kurs złotego do euro, to będziemy zdani na kurs euro jako jeden parametr kształtujący warunki handlu zagranicznego Polski - mówi prof. Kaźmierczak. Zrezygnujemy z korzyści, jakie może nam dać polityka kursowa, m.in. wpływania na handel zagraniczny. Ustalenie raz na zawsze - gdyby do tego doszło - kursu złotego do euro w istocie doprowadziłoby do likwidacji narodowej waluty, istnienie złotego przestałoby mieć sens.
Stały kurs złotego do euro będzie też oznaczał konieczność podejmowania interwencji przez NBP w celu obrony tego stałego kursu, a interwencje mogą być różne, zarówno w kierunku aprecjacji, jak i deprecjacji, co będzie miało wpływ na podaż pieniądza, ale bez liczenia się z rzeczywistym zapotrzebowaniem gospodarki na pieniądz.
Paweł Tunia
* * *
Z dr. Cezarym Mechem, wiceministrem finansów w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza, współautorem programu gospodarczego PiS, rozmawia Paweł Tunia
Część ekonomistów jest zdania, że dla poprawy sytuacji ekonomicznej Polski powinniśmy powiązać kurs złotego z euro. Jaki charakter, Pana zdaniem, powinno mieć to powiązanie?
- Ustalenie kursu złotego do euro nie powinno mieć charakteru stałego, ale tymczasowy. Polityka monetarna jest kluczowa dla rozwoju gospodarczego. Na przykład w Wielkiej Brytanii rząd stwierdza, że jego polityka fiskalna jest uzupełnieniem polityki monetarnej prowadzonej przez Bank Anglii. Obecny boom gospodarczy w Polsce jest związany z tym, że udało się obniżyć stopy procentowe jeszcze za prezesa NBP Leszka Balcerowicza z 4,5 do 4 proc., podczas gdy stopy w Eurolandzie wzrosły z 2 do 3,5 proc. - restrykcyjność polityki monetarnej została w znaczący sposób ograniczona. Jeśli chodzi o rolę polityki monetarnej, to uważam, że Polska nie powinna rezygnować z niezależności w tej dziedzinie.
Jakie efekty dałoby powiązanie waluty polskiej z euro w polityce gospodarczej kraju?
- Na obecnym etapie polityki monetarnej w Polsce powiązanie z euro byłoby optymalne, bo spowodowałoby obniżenie oprocentowania, przeciwdziałanie procesom aprecjacyjnym, które osłabią eksport. Ograniczyłoby to także napływ kapitału spekulacyjnego. Procesy aprecjacyjne powodują również, że 140 mld zł rezerw w banku centralnym staje się mniej warte i ponosimy milionowe straty.
Dziękuję za rozmowę.
Statement by Leszek Balcerowicz, Chairperson of the Commission for Banking Supervision
Warsaw, 11 March 2006
With regard to the statement of Ms Zyta Gilowska, Deputy Prime Minister and Finance Minister, of 8 March 2006 in the matter of excluding Mr Cezary Mech from participation in the proceeding carried out by the Commission for Banking Supervision (CBS) related to Unicredito request dated 29 July 2005 for CBS permission to exercise voting rights at the general meeting of shareholders of Bank BPH S.A, BPH Bank Hipoteczny S.A, and Bank Rozwoju Energetyki i Ochrony Środowiska Megabank S.A. (in liquidation),
I state as follows:
I. With regard to the lack of legal grounds:
Claiming that the provisions of the Code of Administrative Procedure (CAP) do not apply to the exclusion of a member of a collegial body such as the Commission for Banking Supervision since the matter is regulated by art. 25 of the Act on the National Bank of Poland and art. 11 of the Banking Law Act is incorrect.
Such a view does not take into account the fundamental prerequisite that proceedings before public administration authorities in individual matters resolved by administrative decisions are regulated by the Code of Administrative Procedure. This results directly from art.1 section 1 of the Code and means that CAP provisions also apply in individual proceedings before the Commission for Banking Supervision which is, without doubt, a public administration authority.
Art. 11 of the Banking Law Act lists categories of rulings of the Commission for Banking Supervision that are considered by the legislator to be administrative decisions in the meaning of the CAP, i.e. final rulings of the administrative proceeding carried out under the provisions of the Code. Such understanding of relations between art. 11 of the Banking Act and art. 1 of the Code of Administrative Procedure is shared by analysts of the Banking Law Act (Leszek Mazur: the Banking Law Act. Comments; Banking Law Act. Comments. Joint publication edited by Fr. Zoll; Banking Law Act. Comments, published by LexisNexis).
The above means that the provisions of the Code, including provisions relating to the exclusion of a member of a collegial body, i.e. art. 27 § 1 in connection with art. 24 § 3 of the CAP, do apply to the whole course of the proceeding, i.e. from the moment of initiating the procedure until its termination.
Notwithstanding the above it must be noted that by presenting the position that there were no legal grounds for excluding Cezary Mech, Deputy Prime Minister and Finance Minister Ms Zyta Gilowska undermined the legal grounds on which the Treasury Minister based his request to be allowed to participate in the proceeding as party pursuant to art. 28 and 29 of the Code of Administrative Procedure. Hence, the Treasury Minister shares the view that the proceeding before the Commission for Banking Supervision is carried out according to the provisions of the CAP.
The position presented in the statement is also inexplicable as the Deputy Prime Minister and Finance Minister voted for allowing the Treasury Minister to participate as party in the proceeding pursuant to legal grounds provided for in the Code of Administrative Procedure.
II. With regard to the lack of real grounds:
All the circumstances I took into account when I made the decision to exclude Mr Cezary Mech from participating in the procedure have been presented in the justification to the decision. Those were not only materials referred to in Unicredito request but also additional materials related to the statements made by Mr Cezary Mech. In addition, it was also my duty under the law to take into account facts that strengthened and lent credence to the circumstances that could rise doubts as to the impartiality of Mr Cezary Mech in the matter. It should be emphasised that all circumstances listed in the justification had occurred before collecting evidence in the proceeding was terminated.
Statements made by specialists in the field of administrative law for the edition of "Rzeczpospolita" of 9 and 10 March, prof. Michał Kulesza and Ryszard Sowiński (PhD), confirm the rightness of such an assessment of the situation.
III. With regard to the responsibility of Finance Minister for the impartiality of Cezary Mech:
Claiming that the Finance Minister takes responsibility for the impartiality of a representative of the Ministry of Finance in the Commission for Banking Supervision and referring to art. 26 section 1 item 2 of the Banking Law Act remains in contradiction with the generally shared view on the way of forming collegial bodies and their functioning as expressed in Constitutional Tribunal decisions.
The quoted article of the Act on the National Bank of Poland sets forth only the composition of the Commission for Banking Supervision as a collegial body whereas in proceedings related to individual matters terminated by the issue of administrative rulings the provisions of the Code of Administrative Procedure, including the provisions under art. 24 §3 concerning the exclusion of a member of a collegial body, are applied.
My decision of excluding Mr Cezary Mech from only one particular proceeding did not in any way restrict the right of the Finance Minister to shape the composition of the Commission for Banking Supervision under the scope of the minister's competence provided for in art. 26 section 1 of the Act on the National Bank of Poland.
Najważniejsza jest niezależna polityka monetarna
Nasz Dziennik, 2007-08-17
Wielu ekonomistów jest zgodnych: gdy Polska przyjmie wspólną walutę europejską - euro, utraci możliwość oddziaływania na politykę monetarną. Jednak nie brakuje też takich, którzy sądzą, że w celu poprawy sytuacji ekonomicznej Polski należy tymczasowo powiązać złotówkę z euro, nie rezygnując ostatecznie z waluty narodowej. Nie trafiają do nich argumenty, że takie rozwiązanie może ostatecznie doprowadzić do likwidacji złotówki.
Polityka pieniężna jest jedynym instrumentem oddziaływania państwa na gospodarkę, dlatego niezależność tej polityki ma ogromne znaczenie dla rozwoju gospodarczego. Chodzi przede wszystkim o politykę stóp procentowych i politykę kształtowania podaży pieniądza. A skutki obniżki lub podwyżki stóp mają poważne konsekwencje. Na przykład podwyżka to przede wszystkim wzrost ceny kredytów, a więc większe raty odsetkowe od kredytów, trudności w ich spłacaniu, narastanie w bankach problemu złych kredytów, a to może spowodować trudności finansowe banków. - Ponieważ kredyt zdrożeje, przedsiębiorstwa będą musiały ograniczać zaciąganie kredytów, co odbije się na inwestycjach i ograniczeniu produkcji, a to przyhamuje wzrost gospodarczy - tłumaczy prof. Andrzej Kaźmierczak z SGH. Podwyżka stóp spowoduje - zdaniem Marka Dietla z Instytutu Sobieskiego - zwiększone zyski z inwestycji w obligacje skarbowe, co wywoła napływ kapitału spekulacyjnego do Polski oraz aprecjację waluty i utrudnienia dla eksportu. Obniżenie stóp spowodowałoby odwrotne, a co za tym idzie korzystne skutki dla gospodarki.
Często można usłyszeć pogląd, że jeśli przyjmiemy wspólną walutę UE, to stopy procentowe będą niższe. Jednak wcale nie musi tak być. Obecnie - jak podkreśla dr Cezary Mech - od nas zależy, jakie te stopy będą. - Po wprowadzeniu euro nie będziemy mieli na to wpływu, bo ich wysokość ustali Europejski Bank Centralny - mówi. Wtedy możemy narazić się na negatywne skutki np. podwyżek stóp procentowych. Nie będziemy mieli możliwości wpływania na wartość euro.
Zdaniem dr. Mecha, na obecnym etapie polityki pieniężnej należy powiązać złotówkę z euro i obniżyć stopy procentowe - przeciwdziałałoby to aprecjacji waluty polskiej i wyeliminowało ryzyko walutowe. - Działałoby też korzystnie na nasz eksport, ponieważ stawałby się bardziej opłacalny - uzasadnia Mech.
Jednak niektórzy ostrzegają przed takimi działaniami. - Wiązanie kursu złotego z euro w istocie oznacza rezygnację Polski z własnej polityki kursowej. Jeżeli ustalimy sztywny kurs złotego do euro, to będziemy zdani na kurs euro jako jeden parametr kształtujący warunki handlu zagranicznego Polski - mówi prof. Kaźmierczak. Zrezygnujemy z korzyści, jakie może nam dać polityka kursowa, m.in. wpływania na handel zagraniczny. Ustalenie raz na zawsze - gdyby do tego doszło - kursu złotego do euro w istocie doprowadziłoby do likwidacji narodowej waluty, istnienie złotego przestałoby mieć sens.
Stały kurs złotego do euro będzie też oznaczał konieczność podejmowania interwencji przez NBP w celu obrony tego stałego kursu, a interwencje mogą być różne, zarówno w kierunku aprecjacji, jak i deprecjacji, co będzie miało wpływ na podaż pieniądza, ale bez liczenia się z rzeczywistym zapotrzebowaniem gospodarki na pieniądz.
Paweł Tunia
* * *
Z dr. Cezarym Mechem, wiceministrem finansów w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza, współautorem programu gospodarczego PiS, rozmawia Paweł Tunia
Część ekonomistów jest zdania, że dla poprawy sytuacji ekonomicznej Polski powinniśmy powiązać kurs złotego z euro. Jaki charakter, Pana zdaniem, powinno mieć to powiązanie?
- Ustalenie kursu złotego do euro nie powinno mieć charakteru stałego, ale tymczasowy. Polityka monetarna jest kluczowa dla rozwoju gospodarczego. Na przykład w Wielkiej Brytanii rząd stwierdza, że jego polityka fiskalna jest uzupełnieniem polityki monetarnej prowadzonej przez Bank Anglii. Obecny boom gospodarczy w Polsce jest związany z tym, że udało się obniżyć stopy procentowe jeszcze za prezesa NBP Leszka Balcerowicza z 4,5 do 4 proc., podczas gdy stopy w Eurolandzie wzrosły z 2 do 3,5 proc. - restrykcyjność polityki monetarnej została w znaczący sposób ograniczona. Jeśli chodzi o rolę polityki monetarnej, to uważam, że Polska nie powinna rezygnować z niezależności w tej dziedzinie.
Jakie efekty dałoby powiązanie waluty polskiej z euro w polityce gospodarczej kraju?
- Na obecnym etapie polityki monetarnej w Polsce powiązanie z euro byłoby optymalne, bo spowodowałoby obniżenie oprocentowania, przeciwdziałanie procesom aprecjacyjnym, które osłabią eksport. Ograniczyłoby to także napływ kapitału spekulacyjnego. Procesy aprecjacyjne powodują również, że 140 mld zł rezerw w banku centralnym staje się mniej warte i ponosimy milionowe straty.
Dziękuję za rozmowę.
Statement by Leszek Balcerowicz, Chairperson of the Commission for Banking Supervision
Warsaw, 11 March 2006
With regard to the statement of Ms Zyta Gilowska, Deputy Prime Minister and Finance Minister, of 8 March 2006 in the matter of excluding Mr Cezary Mech from participation in the proceeding carried out by the Commission for Banking Supervision (CBS) related to Unicredito request dated 29 July 2005 for CBS permission to exercise voting rights at the general meeting of shareholders of Bank BPH S.A, BPH Bank Hipoteczny S.A, and Bank Rozwoju Energetyki i Ochrony Środowiska Megabank S.A. (in liquidation),
I state as follows:
I. With regard to the lack of legal grounds:
Claiming that the provisions of the Code of Administrative Procedure (CAP) do not apply to the exclusion of a member of a collegial body such as the Commission for Banking Supervision since the matter is regulated by art. 25 of the Act on the National Bank of Poland and art. 11 of the Banking Law Act is incorrect.
Such a view does not take into account the fundamental prerequisite that proceedings before public administration authorities in individual matters resolved by administrative decisions are regulated by the Code of Administrative Procedure. This results directly from art.1 section 1 of the Code and means that CAP provisions also apply in individual proceedings before the Commission for Banking Supervision which is, without doubt, a public administration authority.
Art. 11 of the Banking Law Act lists categories of rulings of the Commission for Banking Supervision that are considered by the legislator to be administrative decisions in the meaning of the CAP, i.e. final rulings of the administrative proceeding carried out under the provisions of the Code. Such understanding of relations between art. 11 of the Banking Act and art. 1 of the Code of Administrative Procedure is shared by analysts of the Banking Law Act (Leszek Mazur: the Banking Law Act. Comments; Banking Law Act. Comments. Joint publication edited by Fr. Zoll; Banking Law Act. Comments, published by LexisNexis).
The above means that the provisions of the Code, including provisions relating to the exclusion of a member of a collegial body, i.e. art. 27 § 1 in connection with art. 24 § 3 of the CAP, do apply to the whole course of the proceeding, i.e. from the moment of initiating the procedure until its termination.
Notwithstanding the above it must be noted that by presenting the position that there were no legal grounds for excluding Cezary Mech, Deputy Prime Minister and Finance Minister Ms Zyta Gilowska undermined the legal grounds on which the Treasury Minister based his request to be allowed to participate in the proceeding as party pursuant to art. 28 and 29 of the Code of Administrative Procedure. Hence, the Treasury Minister shares the view that the proceeding before the Commission for Banking Supervision is carried out according to the provisions of the CAP.
The position presented in the statement is also inexplicable as the Deputy Prime Minister and Finance Minister voted for allowing the Treasury Minister to participate as party in the proceeding pursuant to legal grounds provided for in the Code of Administrative Procedure.
II. With regard to the lack of real grounds:
All the circumstances I took into account when I made the decision to exclude Mr Cezary Mech from participating in the procedure have been presented in the justification to the decision. Those were not only materials referred to in Unicredito request but also additional materials related to the statements made by Mr Cezary Mech. In addition, it was also my duty under the law to take into account facts that strengthened and lent credence to the circumstances that could rise doubts as to the impartiality of Mr Cezary Mech in the matter. It should be emphasised that all circumstances listed in the justification had occurred before collecting evidence in the proceeding was terminated.
Statements made by specialists in the field of administrative law for the edition of "Rzeczpospolita" of 9 and 10 March, prof. Michał Kulesza and Ryszard Sowiński (PhD), confirm the rightness of such an assessment of the situation.
III. With regard to the responsibility of Finance Minister for the impartiality of Cezary Mech:
Claiming that the Finance Minister takes responsibility for the impartiality of a representative of the Ministry of Finance in the Commission for Banking Supervision and referring to art. 26 section 1 item 2 of the Banking Law Act remains in contradiction with the generally shared view on the way of forming collegial bodies and their functioning as expressed in Constitutional Tribunal decisions.
The quoted article of the Act on the National Bank of Poland sets forth only the composition of the Commission for Banking Supervision as a collegial body whereas in proceedings related to individual matters terminated by the issue of administrative rulings the provisions of the Code of Administrative Procedure, including the provisions under art. 24 §3 concerning the exclusion of a member of a collegial body, are applied.
My decision of excluding Mr Cezary Mech from only one particular proceeding did not in any way restrict the right of the Finance Minister to shape the composition of the Commission for Banking Supervision under the scope of the minister's competence provided for in art. 26 section 1 of the Act on the National Bank of Poland.
Tuesday, November 13, 2007
Poland's economy minister nominee says zloty too strong, cautious on euro11।
Poland's economy minister nominee says zloty too strong, cautious on euro11।
WARSAW Poland's zloty currency is too strong and should reflect an appropriate balance between supporting imports while not blocking exports, the new cabinet's candidate for economy minister was quoted as saying.
Victory for the pro-business Civic Platform in Poland's general elections prompted a flood of cash into the zloty last month, sending it around 5 pct higher and boosting other central European currencies.
'The zloty is too strong right now,' Waldemar Pawlak, leader of the Platform's coalition ally Peasant Party and its nominee for deputy prime minister, told daily Gazeta Wyborcza in an interview.
'The exchange rate has to be adequate to the possibilities of the economy and the society. There has to be a balance between relatively attractive wages translated into euro, while on the other hand it cannot block exports and promote imports.'
The Civic Platform won last month's elections on expectations the party would push forward with public finance and other economic reforms, as well as a swift push to adopt the single currency.
But many signals from senior party officials since have been cautious, and the zloty's upward march has stalled as investors await concrete policy declarations from the new cabinet, which is to be sworn in this Friday.
Pawlak said he had also discussed the euro with finance minister nominee Jacek Rostowski, who has shied away from contact with media in recent weeks but previously had supported an immediate entry to the euro.
'I have talked to Professor Rostowski about this,' Pawlak said. 'Today the situation is different than it was when he drew up these plans. I think that we will have similar views on the euro.'
'He is leaning towards a practical realism, meaning that tools have to be appropriate to the situation, that euro zone entry should happen at the appropriate moment.'
He declined to give a target date for euro adoption.
WARSAW Poland's zloty currency is too strong and should reflect an appropriate balance between supporting imports while not blocking exports, the new cabinet's candidate for economy minister was quoted as saying.
Victory for the pro-business Civic Platform in Poland's general elections prompted a flood of cash into the zloty last month, sending it around 5 pct higher and boosting other central European currencies.
'The zloty is too strong right now,' Waldemar Pawlak, leader of the Platform's coalition ally Peasant Party and its nominee for deputy prime minister, told daily Gazeta Wyborcza in an interview.
'The exchange rate has to be adequate to the possibilities of the economy and the society. There has to be a balance between relatively attractive wages translated into euro, while on the other hand it cannot block exports and promote imports.'
The Civic Platform won last month's elections on expectations the party would push forward with public finance and other economic reforms, as well as a swift push to adopt the single currency.
But many signals from senior party officials since have been cautious, and the zloty's upward march has stalled as investors await concrete policy declarations from the new cabinet, which is to be sworn in this Friday.
Pawlak said he had also discussed the euro with finance minister nominee Jacek Rostowski, who has shied away from contact with media in recent weeks but previously had supported an immediate entry to the euro.
'I have talked to Professor Rostowski about this,' Pawlak said. 'Today the situation is different than it was when he drew up these plans. I think that we will have similar views on the euro.'
'He is leaning towards a practical realism, meaning that tools have to be appropriate to the situation, that euro zone entry should happen at the appropriate moment.'
He declined to give a target date for euro adoption.
Tuesday, October 2, 2007
To buy Polish Hortex just for EUR 300 mln.?

To buy Polish Hortex just for EUR 300 mln.
According to information of Gazeta Gielda Parkiet, the foundation Argan Capital, chosen by the Bank of America to manage the largest Polish fruit&vegetable company Hortex, is possibly preparing to sell the company.
We'd like to remind that Hortex is the largest producer of flash frozen vegetables and fruits in Poland - it controls around one half of the market of this country. Also, Hortex is the largest player of Russian market of frozen vegetables, fruits and berries. According to the experts' evaluations, this company also occupies around one half of Russian market. In Poland Hortex is also one of the leaders of vegetable and fruit juice market; the value of its brand was estimated to be worth to nearly $50 mln. past year (42% more expensive than in the previous year).
The source informs, the owner can sell Hortex for EUR 300 mln. To the opinion of the analysts of CIS produce business periodical "Agrooglyad: Vegetables and Fruits" weekly, Bonduelle is one of the companies which may be interested to purchase Hortex; this way Bonduelle will be able to consolidate its positions on frozen fruit&vegetable market in Eastern Europe. In future the company may sell its juice business to someone of the world leading producers because this business is not a priority for the company. At the same time, to our opinion, there is a little possibility of the company's sales to some of the world leaders of juice market (Coca-Cola, PepsiCo), because frozen vegetables, fruits and berries constitute a too great specific weight in the company's revenues (this business is not traditional for these firms). Although the purchase of such asset with the following allocation of one of the business directions and the further sales may also have perspectives.
We'd like to remind that, for more than a year Hortex has been considering the possibility to construct own plant in Russia to produce frozen fruits and vegetables; however, the decision has not been made yet because of various reasons. You will learn the detailed perspectives of the market of flash frozen fruits and vegetables during CIS largest international conferences: "Fruit&Vegetable Business of Russia. Wealth of New Opportunities" and "Fruits and Vegetables of Ukraine 2007. Meeting New Leader".
Historia firmy Hortex sięga lat czterdziestych dwudziestego wieku. Na przestrzeni dziesięcioleci przedsiębiorstwo urosło w swojej branży do rangi symbolu. Dziś marka "HORTEX" jest łatwo rozpoznawana i bezbłędnie kojarzona z firmą oraz jej produktami zarówno w kraju, jak i za granicą.
Jeszcze przed całkowitym zakończeniem działań wojennych, w 1944 r. powstaje Centrala Gospodarcza Spółdzielni Ogrodniczych Rzeczpospolitej Polskiej, przekształcona w 1949 r. w Centralę Spółdzielni Ogrodniczych (CSO).
Dzięki dynamicznemu rozwojowi rolnictwa i sadownictwa w powojennej Polsce rośnie eksport płodów rolnych. Zgodnie z powszechną wówczas praktyką, w ramach CSO powstaje w 1958 r. Przedsiębiorstwo Handlu Zagranicznego "HORTEX". Swą nazwę wywodzi od łacińskiego słowa hortus, czyli ogród. W tym samym roku logo i nazwa Hortex zostają po raz pierwszy zarejestrowane w Urzędzie Patentowym.
W 1965 roku w nowopowstałym zakładzie produkcyjnym w Górze Kalwarii zaczął działać pierwszy w Polsce tunel chłodniczy do produkcji mrożonych warzyw i owoców.
W latach 70-tych Hortex jest jednym z głównych dostawców wyrobów rolno-spożywczych w tej części Europy.
W połowie lat 80-tych Hortex jest światowym liderem w produkcji koncentratów soków owocowych, przede wszystkim koncentratu soku jabłkowego.
W 1989 r. na bazie przejętego majątku zakładów przetwórczych, PHZ oraz Centrali Spółdzielni Ogrodniczych i Pszczelarskich powstaje Hortex Sp. z o.o., która pięć lat później zostaje przejęta przez trzy banki: Bank Gospodarki Żywnościowej SA, Bank Handlowy w Warszawie SA oraz Wielkopolski Bank Kredytowy SA.
W 1997 r. przedsiębiorstwo rozpoczyna działalność jako Hortex Holding Spółka Akcyjna. Jednocześnie w jego akcjonariacie zachodzą zmiany. Nowymi akcjonariuszami stają się Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju (EBOiR) oraz Bank of America. Zapoczątkowały one przemiany w funkcjonowaniu Hortex, które dały stabilne podstawy rozwoju firmy i w efekcie zapewniły jej rentowność.
Dzień dzisiejszy
Początek XXI wieku to okres radykalnej rekonstrukcji firmy Hortex. Obecnie Hortex Holding SA jest niepubliczną spółką akcyjną, której większościowym akcjonariuszem są fundusze powiązane z Bank of America. Od maja 2003 r. fundusze te skupiają ponad 93% akcji firmy Hortex. Pozostałe akcje znajdują się w rękach blisko 600 drobnych akcjonariuszy. Ich przedstawiciel zajmuje jedno miejsce w 5 osobowej Radzie Nadzorczej.
Firma skupia się na dwóch podstawowych obszarach: produkcji soków i napojów oraz produkcji mrożonych warzyw i owoców; trzecim istotnym polem działania jest wytwarzanie koncentratu soków owocowych. W celu podniesienia efektywności produkcja zostaje skoncentrowana w 3 wyspecjalizowanych, nowoczesnych zakładach przetwórczych (w Rykach, Skierniewicach i Przysusze k/Radomia).
Firma zatrudnia około 1250 pracowników. Liczba ta zwiększa się o 150 pracowników sezonowych, zatrudnianych w okresie skupu i przerobu warzyw i owoców (lipiec-grudzień).
Konsekwentna realizacja obranej przez firmę strategii i efektywność przeprowadzanych działań sprawia, że Hortex jest nadal jedną z najsilniejszych marek na polskim rynku.
Grasz w zielone? Gram! Masz zielone? Mam „Szpinak liście” Hortex
Szpinak po raz pierwszy zagościł na europejskich stołach ok. IX wieku, gdy przywieźli go Arabowie z dalekiej Persji. Smakowano go na różne sposoby: gotowano, smażono lub po prostu serwowano na surowo. Prawdziwą popularność zyskał dzięki zakonnicom, które chorym w przytułkach podawały wino szpinakowe, dzięki któremu chorzy szybciej odzyskiwali siły i witalność.
Szpinak jest niezwykle wartościowym warzywem - zawiera magnez, sód, potas, wapń, mangan, żelazo i inne pierwiastki. Jest także źródłem witaminy E, K, witamin z grupy B i biotyny. To zielone warzywo dostarcza nam również beta-karoten i witaminę C – przeciwutleniacze chroniące m.in. przed nowotworami. Dzięki temu szpinak jest rośliną, która ma wyjątkowo dobroczynny wpływ na nasze zdrowie i samopoczucie.
„Szpinak liście” Hortex został poddany starannemu procesowi zamrażania, podczas którego to cenne warzywo w pełni zachowuje swoje wartości odżywcze, dzięki czemu przez cały rok, możemy dostarczać naszemu organizmowi niezbędnych witamin i soli mineralnych. „Szpinak liście” to świetny pomysł zarówno na samodzielne danie, jak i na dodatek do makaronów, mięs, zapiekanek i innych potraw.
„Szpinak liście” HORTEX dostępny jest w opakowaniu 450g w rekomendowanej cenie detalicznej
Dane kontaktowe:
Hortex Tops in Frozen Foods
10 March 2004
Hortex Holding SA, the largest producer of frozen foods in Poland, has consistently expanded its exports of frozen foods to Russia, the company's most important export market. Over the past seven months, Hortex has sold 12.2 tonnes on this key eastern market, which is 26.7 percent more than in the same period in the previous years.
According to research conducted by Vetra Marketing, a company specialized in investigating the Russian food product market, Hortex is the largest exporter of frozen foods to Russia. The company's participation in Russia's import of packaged frozen vegetables and fruits exceeds 40 percent. Poland's export and participation in sales of frozen foods in Russia is growing as well.
"We put special emphasis on export, especially to the eastern markets, in the growth of the frozen food business of Hortex," said Tomasz Kurpisz, president of the board of Hortex Holding. "Russia, which has been developing very fast in recent years, is no longer a country where you can easily sell anything. In the consolidation of our position on this market, a key role is played by our knowledge of Russia, appreciation of the growing expectations of Russian consumers and the high quality of Hortex frozen foods."
In Russia, the majority of frozen food consumption is satisfied by import, with a share in the entire market of between 75 and 90 percent, according to various estimates. Polish producers dominate in imports of frozen foods to Russia, both in retail import-the most important section of the market-and in industrial frozen foods. According to Vetra Marketing's research, from June 2002 to May 2003 the share of imports from Poland in the total import of frozen foods to Russia's retail market grew from 81.6 percent to 84.6 percent in comparison to the period June 2001-May 2002, reaching 52,500 tonnes.
18 June 1997
Subscribe to press release email alerts
Related links
Poland homepage
Agribusiness homepage
Hortex Holding S. A. [Project Summary Document]
EBRD and Bank of America invest US$ 53 million in Hortex
Hortex, the leading Polish fruit and vegetable processing company, yesterday signed an agreement with the European Bank for Reconstruction and Development (EBRD) and Bank of America to pave the way for the modernisation and expansion of its operations. The agreement makes available US$ 53 million of new equity capital to Hortex over the next two years, starting with an immediate injection of US$ 28 million by the EBRD and Bank of America for a combined 41 per cent stake in the company. It is the intention of the company and its shareholders to list Hortex on a public stock exchange within the next three years.
Andrzej Szablewski, Chairman of Hortex’s Management Board, said: "This new investment was made possible by our successful financial restructuring in 1995 and Hortex's improving market position. The capital injection will allow Hortex to enhance its competitiveness on its domestic market and facilitate an expansion into markets to the east. Given Poland's expected accession to the European Union, the new capital will also help the company to meet new challenges in the areas of production, management information and environmental impact."
"In addition to its fine growth prospects, Hortex is a unique vehicle through which to support the Polish fruit and vegetable farming community", said Hans Christian Jacobsen, Director of the EBRD's Agribusiness Team. "Hortex provides a market and infrastructure for the collection of quality farm products while playing a crucial role in the provision of services and crop financing to its suppliers."
"We are impressed with the successful restructuring and repositioning of Hortex carried out by its management. We are delighted to back the company with additional growth capital and look forward to working with our new partners to extend the company's position as one of the leading consumer brand franchises in the region," said William Obenshain, Managing Director and Head of European Private Equity for Bank of America.
Jaroslaw Biernacki, Executive Vice-President of Bank Gospodarki Zywnosciowej (BGZ), a major shareholder in Hortex, commented: "This transaction is a milestone in Hortex’s restructuring. Under its new management, the company has enjoyed increasing operating profits over the past two fiscal years. The restructuring, consisting of debt write-offs and a comprehensive new business approach, has proven successful."
Przemyslaw Krych, Director of Equity Investments of Bank Handlowy, another major shareholder, and Chairman of Hortex’s Supervisory Board, added: "We are extremely satisfied with the entrance of our new prestigious partners and look forward to the realisation of our common goals. Bank Handlowy is reclassifying its Hortex equity stake from the 'restructuring' category to the stronger 'active' portfolio, as we expect rapid growth in the value of our stake."
In the 12 months ended May 1997, Hortex had sales of approximately US$ 230 million (25 per cent growth over the previous 12 months) and operating profit of US$ 45 million. Operating from ten plants across Poland, Hortex employs approximately 5,600 people. Following the new equity investment, the shareholding structure is as follows: BGZ 25.3 per cent, EBRD 20.5 per cent, Bank of America 20.5 per cent, Bank Handlowy 15.2 per cent and others 18.5 per cent
Hortex Holding, leader in manufacturing of processed fruit and vegetables, chooses SAP and BCC
Hortex is the first company in Poland to transfer to SAP under the Safe Passage program and to use mySAP ERP and SAP Beverage solutions for beverages production management.
SAP Polska has reported signing a contract for sale and implementation of SAP solutions in Hortex Holding SA. Hortex is a leader in the production of juices, beverages and frozen foods in Poland. mySAP ERP and SAP Beverage solutions will replace the previously used systems, including Oracle E-Business Suite. Hortex is the first company in Poland to participate in Safe Passage, a safe migration into SAP solutions.
Supported by mySAP ERP, Hortex Holding SA will create an integrated system supporting company management in finance, including accounting, controlling, fixed assets and receivables management. The main aim of SAP implementation in Hortex Holding SA is also improving production and distribution processes as well as its materials management, supply, sales and logistics and finally personnel and payroll management. mySAP ERP will help increase the efficiency of logistics; cost analysis, which has been done with simple spreadsheets so far, will be replaced by up-to-date controlling. The implementation of mySAP ERP and SAP Beverage will cover the whole of Hortex’s production concentrated in three plants.
The implementation will be carried out by BCC, SAP dedicated partner in food industry. Implementation works will be supervised by SAP consulting experts. The planned starting date for mySAP ERP and SAP Beverage implementation is February. mySAP ERP and SAP Beverage solutions will completely replace the systems used so far.
Hortex Holding SA company will also use an integrated industry solution created particularly for consumer goods businesses and beverages manufacturers, namely SAP Beverage. The solution helps reflect all the supply chain and combine purchase and sales markets with internal operations and with external partners. Thanks to SAP Beverage solution Hortex will increase its flexibility in supply chain management in all its stages from suppliers to customers, which will shorten the time of launching new products onto the market and considerably lower costs.
The decision to buy a new system was preceeded by a thorough analysis of solutions available on the market. ”At first we considered the purchase of a system with fewer functionalities, targeted at middle sized businesses. Finally we decided on mySAP ERP system, which in our estimation also provides industrial solutions, thus helping better model business processes particular for our company’s operations”, said Tomasz Kurpisz, the chairman of Holding Hortex SA. The investment into a system of such quality as SAP also results from high development potential of Hortex, which in Polish market is among leading producers of juices and is a definite leader in fruit and vegetables frozen foods” , added Tomasz Kurpisz.
”We expect that the implementation of mySAP ERP will help quickly modernize our IT structure and thus obtain a modern integrated solution for managing the company”, said Jaromir Wróblewski, IT director in Hortex Holding SA. Later on the company plans to develop strategic organization management by means of SAP SEM (Strategic Enterprise Management) in order to optimize company’s development strategy.
”The fact that Hortex has chosen SAP confirms the efficiency of SAP Safe Passage, which provides businesses with a guarantee of investment certainty as well as a clear map of implementing new generation business software”, said Grzegorz Rogaliński, chairman of SAP Polska. ”Thanks to the contract with Hortex SAP significantly strengthens its market standing among ERP systems suppliers for FMCG businesses. By implementing SAP software Hortex joins the world leaders in food industry that use the so-called best practices, based on SAP ‘s years-long experience in cooperation with such leaders”, he added.
Hortex Group is a leading manufacturer of processed fruit and vegetables in Poland. It specializes in juices and beverages production as well as frozen fruit and vegetables. The frozen foods, whose market share exceeds 50%, are produced in two Polski Ogród plants, which make a subsidiary of Hortex Holding SA. One is located in Ryki, Lubelskie province, and is mostly export-oriented, while the other is in Skierniewice, Łódzkie province, and produces mostly for domestic market. On the other hand, the whole production of juices and beverages has been concentrated in one, modernized and developed plant in Przysucha near Radom. The company’s share in juices, beverages and nectars’ market has reached almost 18%. In the last financial year Hortex increased its sales by almost PLN 80 m, up to PLN 528.6m. Also both main areas of Hortex group operations, namely juices and frozen foods, reported growth in sales by almost 20% and over 40% respectively when compared with 2003/04. Further information: www.hortex.com.pl
Hortex Holding SA i
Polski Ogród Sp. z o.o.
ul. Mszczonowska 2
02-337 Warszawa
tel. (022) 333 00 00
infolinia: 0 801 12 00 33
e-mail: klient.kontakt@hortex.com.pl
Dane spółek:
Hortex Holding S.A.
ul. Mszczonowska 2,
02-337 Warszawa
NIP: 567 14 07 582
KRS: 0000032687
Polski Ogród Sp. z o.o.
ul. Mszczonowska 2
02-337 Warszawa
NIP: 836 17 18 332
KRS: 0000168044
Alex Lech Bajan
RAQport Inc.
2004 North Monroe Street
Arlington Virginia 22207
Washington DC Area
USA
TEL: 703-528-0114
TEL2: 703-652-0993
FAX: 703-940-8300
EMAIL: alex@raqport.com
WEB SITE: http://raqport.com
PGNiG says to build LNG terminal without partner
PGNiG says to build LNG terminal without partner - report
Poland's natural gas monopoly, PGNiG, wants to build a liquified natural gas (LNG) terminal without a partner and 'sees chances' it will sign a supply contract for the project by the end of 2007, a company official was quoted as saying.
PGNiG plans to build an LNG terminal in Swinoujscie on the Baltic coast by the end of 2011 and will buy 2.5 bln cubic metres of liquified gas per year as part of Poland's strategy to limit its dependence on imports from Russia.
A PGNiG official was quoted as saying last week the construction of the terminal will cost more than the initially planned 450 mln eur.
'We are planning to build a liquified gas terminal on the Baltic coast,' Tadeusz Zwierzynski, the PGNiG official in charge of the project, told daily Rzeczpospolita. 'The company set up by PGNiG for that project will be the sole investor.'
Gaz de France and Spain's Repsol have both expressed interest in cooperating with PGNiG on building the terminal.
Poland's natural gas monopoly, PGNiG, wants to build a liquified natural gas (LNG) terminal without a partner and 'sees chances' it will sign a supply contract for the project by the end of 2007, a company official was quoted as saying.
PGNiG plans to build an LNG terminal in Swinoujscie on the Baltic coast by the end of 2011 and will buy 2.5 bln cubic metres of liquified gas per year as part of Poland's strategy to limit its dependence on imports from Russia.
A PGNiG official was quoted as saying last week the construction of the terminal will cost more than the initially planned 450 mln eur.
'We are planning to build a liquified gas terminal on the Baltic coast,' Tadeusz Zwierzynski, the PGNiG official in charge of the project, told daily Rzeczpospolita. 'The company set up by PGNiG for that project will be the sole investor.'
Gaz de France and Spain's Repsol have both expressed interest in cooperating with PGNiG on building the terminal.
Thursday, September 20, 2007
Warto mieć złotego!

Warto mieć złotego!
Nasz Dziennik, 2007-09-20
Likwidacja walut narodowych i wprowadzenie w ich miejsce jednej wspólnej nie jest niezbędnym warunkiem korzystnej integracji krajów biorących w niej udział. Ani w grupie krajów tworzących organizację NAFTA w Ameryce Północnej, ani w grupie krajów tworzących organizację ASAEN w Azji koncepcja likwidacji walut narodowych nie jest realizowana, a kraje będące członkami tych organizacji mają z reguły szybsze tempo wzrostu gospodarczego niż kraje tworzące strefę euro.
Na mocy artykułu 4 Traktatu Akcesyjnego Polska stała się członkiem Unii Gospodarczej i Walutowej z derogacją. Tym samym otwarta została droga prowadząca do likwidacji polskiego złotego. W traktacie tym nie podano jednak żadnej daty przystąpienia naszego kraju do strefy euro. Oznacza to, że do Eurolandu przystąpić możemy np. w roku 2013 lub w roku 2113. Z tego punktu widzenia za całkowicie nieuzasadnione należy uznać wszelkie wypowiedzi komisarza UE Joaquű"na Almunii sugerującego, iż Polska powinna w najbliższej przyszłości taką datę podać.
Nie chcemy europropagandy
W grudniu 2005 r. na łamach miesięcznika "Prawo Bankowe" radca w Ministerstwie Finansów, były pracownik NBP Konrad Szeląg zaapelował do przedstawicieli organów polskiej władzy państwowej o wzmożenie działań mających na celu propagowanie koncepcji przystąpienia Polski do Eurolandu.
W artykule tym K. Szeląg zaproponował utworzenie międzyresortowej grupy roboczej ds. komunikacji społecznej. W skład tej grupy winni wchodzić, jego zdaniem, przedstawiciele Ministerstwa Finansów i NBP, a także innych instytucji, np. Związku Banków Polskich, Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta, Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej itd. Przedstawiciele tej grupy powinni współpracować nie tylko z podmiotami polskimi, ale także z ponadnarodowymi (np. z Komisją Europejską, Europejskim Bankiem Centralnym czy też niektórymi bankami centralnymi ze strefy euro). Trzeba pozytywnie ocenić fakt, iż przedstawiciele Rady Ministrów w taką akcję propagandową, jak dotychczas, nie włączyli się.
Z drugiej strony z olbrzymim niepokojem wielu ludzi obserwowało działania poprzedniego kierownictwa Narodowego Banku Polskiego z prezesem Leszkiem Balcerowiczem na czele. Przez pewien czas przedstawiciele polskiego banku centralnego zobowiązanego konstytucyjnie do troski o polskiego złotego podejmowali działania mające na celu jego likwidację. NBP finansował audycje radiowe i telewizyjne, w których promowana była koncepcja likwidacji złotego. Opracowywane były scenariusze lekcji dla młodzieży, podczas których młodym Polakom miała być obrzydzana suwerenność monetarna Polski. Działania takie były bardzo szkodliwe. Na szczęście, wedle mojej wiedzy, zostały one obecnie zaniechane. Nie ma jednak pewności, czy w przyszłości znów nie zostaną podjęte.
Na temat zasadności wejścia Polski do strefy euro toczy się poważny spór, który powinien znaleźć swoje odbicie w referendum. Wedle ostatnich badań Taylor Nelson Sofres (TNS), przeprowadzonych na zlecenie londyńskiego instytutu Open Europe, liczba zwolenników zachowania złotego jako waluty narodowej (58 proc.) jest w Polsce większa od liczby zwolenników wejścia do strefy euro (32 proc.). Bardzo pozytywnie oceniam nowego prezesa NBP Sławomira Skrzypka i głęboko wierzę, że pod jego kierownictwem nasz bank centralny będzie starał się zachować bardziej neutralne stanowisko w sprawie problemu członkostwa Polski w strefie euro. Ogromnie mnie cieszy, że prezes S. Skrzypek opowiedział się za przeprowadzeniem referendum w tej sprawie.
Czym jest suwerenność monetarna
Suwerenność monetarna daje prawo do prowadzenia własnej polityki pieniężnej. We współczesnej gospodarce prawo to jest uprawnieniem niezwykle ważnym. Bank centralny, wykorzystując swoje instrumenty, może poprzez tzw. kanały transmisji oddziaływać nie tylko na procesy inflacyjne, ale także i na stan aktywności gospodarczej. Jest więc rzeczą niezmiernie ważną, aby również Polska miała nadal swój własny bank centralny, którego cele będą ustalane przez polską władzę ustawodawczą, a jego polityka będzie musiała służyć realizacji polskiego interesu narodowego.
Polska jak powietrza potrzebuje szybkiego, długookresowego wzrostu gospodarczego. Kraje, które np. na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat charakteryzowały się wysokim średniorocznym tempem wzrostu realnego PKB, posiadały własną walutę i prowadziły własną politykę pieniężną. Można z tego wysunąć wniosek, że likwidacja własnej waluty i dobrowolna rezygnacja z prawa do prowadzenia własnej polityki pieniężnej nie są wcale niezbędnym, koniecznym warunkiem rozwoju kraju. Wynika z tego, że aby szybko się rozwijać, nie musimy wcale likwidować polskiego złotego i rezygnować z prawa do prowadzenia własnej polityki pieniężnej.
Euro a suwerenność Polski
Na łamach miesięcznika "Bank i Kredyt" (nr 4 z 2003 r.) wspomniany już wyżej K. Szeląg stwierdził, że "docelowo nieunikniona wydaje się ewolucja od koordynacji polityk gospodarczych (chodzi o grupę krajów tworzących UGiW) do prowadzenia jednolitej polityki gospodarczej" (i towarzyszącej jej jednolitej polityce pieniężnej). Można więc wysunąć tezę, że wprowadzenie euro przyczynia się i przyczyniać będzie do przenoszenia dotychczasowych kompetencji państw narodowych na szczebel ponadnarodowy i tym samym do budowania de facto Federalnego Państwa Europejskiego (FPE).
Martin Stuart Feldstein, amerykański ekonomista, profesor Harvard University, były przewodniczący Rady Doradców Ekonomicznych prezydenta USA Ronalda Reagana, szef Narodowego Biura Badań Ekonomicznych, pisał w 1997 r. na łamach "Foreign Affairs", że "długofalowym efektem przyjęcia jednej waluty będzie (...) utworzenie Europejskiego Państwa Federalnego". Z kolei Brytyjczyk Bernard Connolly, który stał na czele działu Komisji Europejskiej monitorującego m.in. funkcjonowanie tak zwanego Europejskiego Systemu Walutowego, w swej książce "The Rotten Heart of Europe. The Dirty War for Europe"s Money" z 1995 r., stwierdza bardzo wyraźnie, że "rzeczywistym celem unii walutowej jest powstanie europejskiego superpaństwa".
13 kwietnia 2007 r. przebywał w Polsce premier Belgii Guy Verhofstadt, który zaapelował o utworzenie Stanów Zjednoczonych Europy. Nowy organizm polityczny miałby wspólny rząd i prezydenta. Państwo to mogłoby się też nazywać Republiką Europejską. Co szczególnie interesujące, państwo to, zdaniem premiera Belgii, powinno obejmować tylko kraje, które znajdują się w strefie euro.
Z ekonomicznego punktu widzenia strefa euro, czyli Europejska Unia Gospodarcza i Walutowa, zwana także Eurolandem, stanowi de facto państwo. Na przykład, według statystyk Międzynarodowego Funduszu Walutowego, strefa euro jest już traktowana na równi z państwami. Wprowadzenie euro i likwidacja walut narodowych stanowi główną przyczynę przenoszenia coraz większej liczby kompetencji państw członkowskich na szczebel ponadnarodowy. Pojawienie się projektu konstytucji europejskiej, a obecnie traktatu reformującego, było moim zdaniem nieuniknionym i odroczonym w czasie skutkiem likwidacji walut narodowych.
Przykład grupy G-3
Często wysuwany jest argument, że na przystąpieniu do Eurolandu skorzystały najbardziej kraje najbiedniejsze. Warto się zastanowić, czy jest to w ogóle prawda i czy skala ewentualnych korzyści jest znacząca. Należy przede wszystkim zauważyć, że do strefy euro należą kraje o zróżnicowanym poziomie PKB na 1 mieszkańca. Najniższy poziom tego wskaźnika mają Grecja, Portugalia i Hiszpania. Grupę tych krajów można nazwać roboczo grupą G-3. Popatrzymy teraz na ich wyniki makroekonomiczne. Od momentu likwidacji walut narodowych, czyli od 1999 r. do roku 2006, średnia stopa wzrostu PKB w grupie G-3 wynosiła 3,1 procent.
Ponieważ Grecja weszła do strefy euro w roku 2001, można też policzyć średnie tempo wzrostu gospodarczego w latach 2001-2006, czyli dla okresu, w którym własnej waluty narodowej nie miały ani Grecja ani Hiszpania, ani Portugalia. Średnie tempo wzrostu gospodarczego w tym okresie wynosiło 2,7 procent. Przecież takie tempo wzrostu jest tak naprawdę, jak na kraje wschodzące, które mają się szybko rozwijać, bardzo niskie. Czy bowiem posłużymy się liczbą 2,7 proc., czy - jak to wynika z innego okresu - 3,1 proc., tempo to jest małe. Czy w tej sytuacji można w ogóle powiedzieć, że wzrost gospodarczy najbiedniejszych krajów Eurolandu był wysoki? Mam duże wątpliwości.
Pragnę w tym momencie zwrócić uwagę na inny, może jeszcze ważniejszy aspekt sprawy. Grupa G-3 obejmuje najbiedniejsze kraje Eurolandu. Popatrzmy, czy w okresie od momentu wprowadzenia euro można znaleźć przykłady takich krajów wschodzących, których gospodarki rozwijały się szybciej niż grupa G-3. Otóż przykładów takich jest wiele.
Wystarczy odnotować Koreę Południową z tempem wzrostu 5,7 proc., Indie - 4,4 proc., Malezję - 5,4 proc., Tajlandię - 4,9 proc., Indonezję - 4,4 proc., Tajwan - 3,9 proc., Chile - 3,9 proc., Peru - 3,9 proc., Turcję - 3,8 procent. Te wszystkie kraje rozwijały się szybciej niż państwa Grupy G-3. Wynika z tego jedno: dróg rozwoju jest wiele. Podałam liczne przykłady. Zaprezentowałam kraje z Azji, Ameryki Południowej, Bliskiego Wschodu. Państwa te dzieli wiele. Nie tylko położenie geograficzne, ale także struktura systemu finansowego, struktura PKB i jeszcze inne czynniki. Ale łączy je jedno. Kraje te nie likwidowały własnej waluty, zachowały suwerenność monetarną. Widzimy więc, jak wiele jest przykładów potwierdzających tezę o tym, że suwerenność monetarna stwarza szansę szybkiego rozwoju gospodarczego.
Słynni ekonomiści o wspólnej walucie
Wielu czołowych ekonomistów wyrażało lub wyraża swój niechętny stosunek do koncepcji wprowadzenia euro. Milton Friedman (Nagroda Nobla w dziedzinie ekonomii z 1976 r.) sądził na przykład, że błędem jest prowadzenie tej samej polityki monetarnej przez EBC dla krajów znajdujących się w różnych fazach cyklu koniunkturalnego. Opinia ta wyrażona została w wypowiedzi dla włoskiego dziennika "Corriere della Sera" w roku 2001. Podkreślał on, że warunkiem powodzenia unii walutowej jest unia polityczna, czyli tak naprawdę likwidacja państw narodowych, a na to naszej zgody po prostu nie może być nigdy.
Robert Lucas (Nagroda Nobla w dziedzinie ekonomii z 1995 r.) mówi z kolei, że jego zdaniem "wielość walut nie jest przeszkodą na drodze do osiągania wysokiego poziomu dobrobytu, ewentualne korzyści ekonomiczne z wprowadzenia wspólnej waluty są raczej skromne, a brak zaufania do kogoś obcego, kto miałby prowadzić dotychczasową krajową politykę pieniężną, może rodzić opór wobec unii monetarnej". Zapytany wprost o opinię o unii walutowej mówi, że "na polityce się nie zna", co wyraźnie wskazuje na to, że trafnie ocenia on, iż rzeczywiste motywy likwidacji walut narodowych miały charakter polityczny. Wypowiedzi Lucasa zamieszczone zostały w wywiadzie opublikowanym na łamach miesięcznika "Gospodarka Narodowa", nr 5-6 z 1999 roku.
Gary Becker (Nagroda Nobla w dziedzinie ekonomii z 1992 r.) twierdzi, że błędem jest likwidacja rywalizacji monetarnej między poszczególnymi krajami. Pogląd taki wypowiada na łamach tygodnika "Business Week" ze stycznia 1996 r. w artykule "Zapomnijmy o unii walutowej - niech waluty europejskie konkurują".
Ustanówmy nowe święto
Zamiast likwidować polskiego złotego, należy jeszcze bardziej uświadamiać nasze społeczeństwo w zakresie znaczenia suwerenności monetarnej Polski w życiu naszego kraju. W związku z tym proponuję, aby 28 kwietnia każdego roku obchodzić Urodziny Polskiego Złotego. Stanowiłoby to okazję do poszerzenia wiedzy w zakresie roli Narodowego Banku Polskiego.
W styczniu 1924 r. Sejm uchwalił słynną reformę walutową, która pozwoliła opanować katastrofę hiperinflacji i chaos gospodarczy. W kwietniu 1924 r. w miejsce zniszczonej inflacją marki polskiej wszedł do obiegu złoty, poprzednik naszej obecnej jednostki pieniężnej. Zajął się tym utworzony wtedy Bank Polski - poprzednik Narodowego Banku Polskiego. Dnia 28 kwietnia 1924 r. Bank Polski rozpoczął działalność i podjął emisję nowej waluty - złotego. Miało to być nawiązanie do długiej tradycji monetarnej. Złoty Polski był jednostką pieniężną stosowaną w dawnej Polsce już w końcu XV wieku. Nawet w czasach porozbiorowych, gdy w obiegu znajdował się obcy pieniądz, przywiązanie do złotego było silne. Ojcem złotego i współtwórcą Banku Polskiego SA był wybitny polityk, ekonomista - Władysław Grabski.
dr Gabriela Masłowska,
posłanka na Sejm RP IV i V kadencji,
członkini Komisji Finansów Publicznych
Friday, August 31, 2007
Z prof. Andrzejem Zybertowiczem, doradcą premiera ds. bezpieczeństwa,

Z prof. Andrzejem Zybertowiczem, doradcą premiera ds. bezpieczeństwa,
rozmawia Zenon Baranowski
Podtrzymuje Pan twardo swoje twierdzenia odnośnie do Zygmunta Solorza. Podczas procesu liczy Pan na ich szerokie upublicznienie?
- W krajach demokratycznych przewód sądowy z założenia jest jawny i stanowi element edukacji obywatelskiej. Powinien on tak przebiegać, żeby była równość stron i żeby prawda i sprawiedliwość zwyciężyły. Liczę, że tezy, które dotychczas nie były dość jasno udokumentowane o działaniu układów biznesowych przetkanych powiązaniami agenturalnymi, przed sądem będą mogły się ostać, zostać udokumentowane i przekazane opinii publicznej.
W odpowiedzi na pozew wymienia Pan osiem osób powiązanych z Solorzem, które współpracowały ze służbami specjalnymi. Dotarł Pan do kolejnych nazwisk. Jakich?
- Jedno nazwisko już wymieniłem na konferencji. Jest to Andrzej Szeląg. To człowiek mający życiorys działacza młodzieżowego w PRL-u, który uczestniczył w przedsięwzięciach biznesowych Solorza. Inną osobą, która była związana z Polsatem, jest Lech Falandysz ujawniony na liście Macierewicza jako TW. Zresztą sam Falandysz w swojej książce "Adwokat prezydenta", opublikowanej trzy lata później, przyznał się do tego, że współpracował z SB. Pełną listę osób przedstawię na zjeździe socjologicznym 14 września w Zielonej Górze. Wszystkie te powiązania będą udokumentowane.
Czy z Pańskich badań wynika, że także wobec innych środowisk biznesowych, np. TVN, można wyciągnąć podobne wnioski jak w przypadku Solorza i Polsatu?
- Wiele rzeczy pozostaje do zbadania, ale sądzę, że środowisko biznesowe kojarzone z Zygmuntem Solorzem nie jest jedynym środowiskiem, w którym kluczową rolę odgrywają osoby związane z tajnymi służbami. Myślę, że stopniowo w miarę pracy komisji weryfikacyjnej WSI, w miarę pracy IPN, w miarę postępu innych badań będą odsłaniały się kolejne warstwy tworzenia się kapitalizmu w Polsce. Będziemy widzieli, że w wielu operacjach koncesyjnych, prywatyzacyjnych kluczową rolę odgrywali funkcjonariusze lub tajni współpracownicy specsłużb.
Nie ma Pan wrażenia, że ten atak pozwów i wobec autorów raportu likwidacyjnego WSI i osobiście wobec Pana jest po to, żeby na drodze sądowej zakazać mówienia prawdy o ukrytych układach?
- Jeśli jest środowisko, które sukcesy odnosi m.in. dzięki temu, że działa tajnie, że ma przełożenia na różne środowiska, które nie są widzialne i ktoś to odsłania, to podejmuje ono różne działania, żeby chronić swoją pozycję. Trzeba to postrzegać jako grę interesów. Są jedni, którzy chcą odsłonić niejawne powiązania, żeby społeczeństwo wiedziało, kto jest czyim sojusznikiem, i inni, którzy wykorzystują dostępne w demokracji metody - np. drogę sądową - żeby to odsłonięcie zablokować. Proszę pamiętać, że już dawno badacze skuteczności amerykańskich systemów sądowych stwierdzili, iż często wygrywają ci, którzy mają więcej zasobów, więcej pieniędzy niż ci, którzy są po stronie prawdy.
Komisje śledcze mogą być po wyborach

Komisje śledcze mogą być po wyborach
Z premierem Jarosławem Kaczyńskim rozmawiają Ewa Sołowiej, Katarzyna Orłowska-Popławska i Magdalena M. Stawarska
Panie Premierze, wczorajsze zatrzymania to efekt śledztwa? Czy raczej przedwyborczy fajerwerk?
- Z całą pewnością jest to zbieg okoliczności w tym sensie, że to są decyzje prokuratorów, a nie decyzje polityczne. Zatem związki z polityką są wyraźnym i całkowitym zbiegiem okoliczności. Natomiast jeżeli mowa o oczyszczaniu się przed opinią publiczną, to raczej chodzi nam nie tyle o to, by się oczyszczać, ale by skorygować przed obywatelami te kłamstwa, które opozycja i część mediów w tej chwili rozpowszechniają. Ale czy ono nastąpi, czy też nie, tego nie wiem.
Roman Giertych podkreślił, że chce Pan w ten sposób udowodnić swoje chore racje. Natomiast Donald Tusk, mówiąc o zatrzymaniach, powiedział, że przypomina to "porachunki mafijne, kiedy to świadek koronny chce przełamać zmowę milczenia".
- Jak można odpowiadać na tego rodzaju złośliwe i skrajnie niemądre wypowiedzi. Jeżeli ktoś się tutaj czegoś boi, to boi się opozycja, bo w tej chwili najwyraźniej boi się i wyborów, i działań wymiaru sprawiedliwości. Najwyraźniej ma się czegoś bać. My nie mamy żadnego powodu do strachu, nie boimy się wyborów, nie boimy się wymiaru sprawiedliwości.
Ale nie chcecie powołania komisji śledczej.
- Nie chcemy, by powstała komisja śledcza z paru względów. Po pierwsze, to jest komisja śledcza, która nie ma żadnego uzasadnienia merytorycznego, bo organy państwowe do tego powołane wykonują dobrze swoje obowiązki. Po drugie, ta komisja śledcza jest komisją właśnie przeciwko organom państwowym, przeciwko walce z przestępczością, a nie jakby za walką z przestępczością. Komisja w sprawie Rywina czy Orlenu była za tym, żeby państwo reagowało na przestępstwa, a to jest reakcja na to, że właśnie państwo reaguje na przestępstwa. Czyli, krótko mówiąc, to jest jakby komisja, która jest przeciwko celom komisji, jakie ustala ustawa. My w tej chwili, w tym nastroju kompletnie nie wierzymy w to, żeby ona była w stanie dochodzić do prawdy. Ona będzie promowała i głosiła kłamstwa różnego rodzaju oszustów. Oczywiście wszyscy oskarżeni w przestępstwach ogłoszą się męczennikami. I dlatego czekamy do wyborów, bo sądzimy, że po wyborach skład parlamentu będzie taki, że będzie można powołać, jeśli już koniecznie będą chcieli, obiektywną komisję śledczą, która - jeśli taka będzie wola większości - nie tyle wyjaśni te sprawy, gdyż tam nie ma nic do wyjaśnienia, ile pokaże je opinii publicznej.
Zaatakował Pana również Andrzej Lepper. Zapowiedział, że w poniedziałek ujawni nowe fakty dotyczące spółki Telegraf, z którą związany był Pan i Pański brat.
- To jest najlepszy dowód ich bezradności. Sięganie do nieistniejącej nigdy afery sprzed 16 czy 17 lat. Przy czym - powtarzam - to była afera czysto medialna. Ktoś pokaże jakąś sprawę, z jakiegoś procesu karnego czy jakiegokolwiek działania organów państwa, które wtedy były do nas skrajnie wrogo nastawione. Bo i Wałęsa był wtedy do nas wrogo nastawiony, i Unia Demokratyczna była skrajnie wrogo nastawiona, i komuniści byli skrajnie wrogo nastawieni. A to oni po kolei wtedy rządzili. Takie działanie ze strony lidera Samoobrony pokazuje, że Lepper szaleje ze strachu.
Dzisiaj Pan mówi, że w sprawie Kaczmarka się pomylił. To znaczy, iż pomylił się Pan także w sprawie koalicji z Lepperem i Giertychem? Może wcześniejsze wybory to też pomyłka i nie dojdzie do nich w tym roku?
- Sądzę, że będą, przynajmniej mam nadzieję, że będą, bo wybory są w tej chwili w Polsce bardzo potrzebne. Dalej nie można już tego w ten sposób ciągnąć i musi być decyzja społeczeństwa. Co prawda przy obecnym stanie mediów ta decyzja będzie być może skorygowana przez zalew kłamstwa, ale trudno, trzeba zaryzykować.
Ale chyba opozycja i tak jest zdziwiona wysokim poparciem dla Was?
- Po takim bombardowaniu w mediach to rzeczywiście można się zastanawiać, ale to jest tak, że są media i jest rzeczywistość tworzona przez media, i jest ta prawdziwa rzeczywistość, która jest naprawdę dobra. To są najlepsze czasy od bardzo wielu już nie tylko lat, ale dziesięcioleci, jeżeli chodzi o wyniki gospodarcze, społeczne, poczucie bezpieczeństwa, przywracanie pewnej historycznej sprawiedliwości także w sferze symbolicznej. To wszystko są, przynajmniej dla tej części Polaków, którym na tym zależy, naprawdę bardzo dobre lata. Natomiast to, co jest przedstawiane w mediach, nijak się ma do rzeczywistości i jednak sporo spośród Polaków to zauważa.
Jest Pan zawiedziony zachowaniem Donalda Tuska?
- Donald Tusk zdeklarował się w czasie rozmowy u prezydenta jednoznacznie, że jest za wyborami, za samorozwiązaniem. A w tej chwili - co tu dużo mówić - to jest po prostu kręcenie.
Dojdzie do kolejnego spotkania prezydenta z szefem Platformy?
- Sądzę, że nie, bo Donald Tusk znów popada w ten nastrój, który takie spotkania bardzo utrudnia, chociaż to jest oczywiście decyzja prezydenta. Ale widzimy, że znowu wraca ten nastrój, który trwał bardzo długo, a który myśleliśmy, że już się skończył. Teraz widać, że Donald Tusk jest bardzo nieodporny.
Panie Premierze, Prawo i Sprawiedliwość będzie jednoznacznie dążyło do wcześniejszych wyborów, nawet wbrew opozycji? Sytuacja jest tak skomplikowana, że nawet nie wiadomo, czy 7 września faktycznie dojdzie do głosowania nad samorozwiązaniem Sejmu.
- Nie ma w tej chwili sposobu, żeby skłonić marszałka, by tego nie robił. Można oczywiście przerywać, składać wnioski formalne, przegłosowywać przerwy - mówiąc najkrócej, można się po prostu awanturować. Sądzę, że przynajmniej Platforma zdaje sobie sprawę z tego, że jej to nie służy. Jeśli jakaś partia, tak jak LPR, ma w sondażach 2,2 proc. czy 2,5 proc., to może się obawiać, że nie będzie miała
5 proc., chociaż nigdy nie należy mieszać sondaży i rzeczywistego wyniku wyborów, bo to często zupełnie się ze sobą nie zgadza, ale jest duże prawdopodobieństwo, że nie przekroczy tych 5 proc., tym bardziej że ma już za sobą doświadczenie z wyborów samorządowych. Zatem jeżeli taka partia się awanturuje, to jest oburzające, a jednocześnie można powiedzieć, że jakoś tam zrozumiałe. Ale jeżeli Platforma, która na pewno wejdzie do parlamentu, się awanturuje, to sądzę, że będzie tylko na tym traciła, bo będzie się po prostu kompromitowała i po raz kolejny pokazywała, że nie jest poważną partią.
Sądzi Pan, że opozycja zaprzestanie destrukcji, a Platforma poprze wniosek o samorozwiązanie?
- Może przynajmniej częściowo się to skończy, to znaczy, że już nie pozwolą, nie będą automatycznie głosowali za wnioskami Giertycha. Powtórzę to, co już raz powiedziałem, że dziś na czele Platformy Obywatelskiej stoi Roman Giertych, i to podtrzymuję. Zresztą pisze o tym nawet prasa, nie tylko mnie cytując, ale z własnej inicjatywy opisując sytuację. Przywódcą opozycji jest w tej chwili Roman Giertych. Mamy obecnie mniejszościowy rząd i większościową opozycję, na czele której stoi Roman Giertych. To skądinąd pokazuje, jak mizernej klasy politykami są ludzie Platformy Obywatelskiej.
Niewiele, Panie Premierze, wskazuje na to, że Platforma Obywatelska zachowa się tak, jak Pan sugeruje. Opozycja będzie zainteresowana tym, żeby PiS wykrwawiało się jak najdłużej.
- Można oczywiście w ten sposób tę sprawę stawiać. Tak to rzeczywiście wygląda, chociaż bardzo radykalny polityk Platformy, bardzo agresywny, chociaż ostatnio bardziej niż Donald Tusk hamujący się - Bronisław Komorowski - powiedział, że oni nie będą tak dalej działać pod wodzą Romana Giertycha. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało. W tej chwili trudno coś przewidzieć na sto procent.
Nie bierze Pan w ogóle pod uwagę powrotu do jakiejkolwiek koalicji w Sejmie?
- Ta koalicja miała dwie twarze - jedną dobrą, dzięki której dało się wiele spraw załatwić. I mógłbym tu długo Paniom wyliczać, ale nie chcę kolejny raz tej wyliczanki przedstawiać, gdyż często to robię, ale bez specjalnych skutków, tzn. jest to traktowane per non est. Jakoś media nie chcą tego przyjąć do wiadomości, choć to są oczywiste fakty. I miała drugą twarz - nieustannej awantury, nieustannych prób wyciskania czegoś. A w tym wszystkim miała jeszcze trzecią twarz i to była twarz nadużycia, przestępstwa po prostu. To wyszło na jaw niedawno i zamknęło sprawę. Pomogły zbiegi okoliczności, ale prawda jest poza dyskusją.
Ilu posłów po wyborach będzie miało PiS?
- Już mówiłem, że poniżej 280 w ogóle nie przyjmuję do wiadomości. 280 ma być, w przeciwnym razie wszystkich najpierw zdymisjonuję, a potem sam się podam do dymisji
Podtrzymuje Pan zdanie, że ataki na ministra Ziobrę wynikają z wysokich słupków poparcia w sondażach?
- Sądzę, że to jest bardzo poważny powód tych ataków, może jeden z najpoważniejszych, ale przede wszystkim jest to wielki strach. Mam takie wrażenie, że jest wielu ludzi, o których ja nic złego nie wiem, a którzy sami o sobie znacznie więcej wiedzą, dlatego się bardzo boją. Mam takie wrażenie, może niesłuszne, ale uczciwie to mówię, bo ta histeria wokół tych spraw to jest histeria ludzi, którzy mają coś do ukrycia.
Opozycja tak łatwo jednak nie zrezygnuje z "głowy" Ziobry...
- Odpowiedni wniosek został złożony wraz z innymi, bo przecież są jeszcze wnioski o odwołanie wszystkich ministrów i to będzie bodajże 7 września głosowane, także jest szansa. Tego rodzaju wniosek o odwołanie wszystkich ministrów jest w istocie ominięciem prawa, bo to jest próba zrobienia wotum nieufności bez wotum nieufności, i w związku z tym ja też odpowiednio się do tego przygotuję i nie pozwolę na tego rodzaju gierki.
Monday, August 13, 2007
Z Antonim Macierewiczem, szefem Służby Kontrwywiadu Wojskowego

- Uważam, że dużą słabością polskiego życia publicznego jest nieustanne kwestionowanie wszelkich ustaleń. Czasem sprowadza się to do swoistego przetargu politycznego niemającego związku z faktami. Pamiętam, jak w roku 1992 komisja powołana przez siły, które obaliły rząd Jana Olszewskiego, podważała wszystkie moje ustalenia dotyczące osób odnotowanych jako współpracownicy SB. Ba, nawet sądy wydawały orzeczenia nakazujące przeproszenie tych ludzi. Dziś wielu z członków tej komisji publikuje wyznania potwierdzające, że miała rację. Tyle że wówczas kierowali nagonkę przeciwko mnie... Nie mam więc nic przeciwko jakimkolwiek instytucjom odwoławczym. Ale przypominam, że raz już to przerabialiśmy...
Prokuratura nie wykluczyła jednak, że mogły być pewne wątpliwości co do umieszczenia nazwisk osób występujących w tym raporcie; powinny być przesłuchane, etc.
- Istotą stanowiska prokuratury, na które się pani powołuje, jest odrzucenie wniosków o wszczęcie postępowania przeciwko mnie. Cytuje pani fragmenty wyrwane z kontekstu i nie wpływające na ostateczne stanowisko. Prokuratura te wnioski odrzuciła.
Kiedy będą aneksy do raportu?
- Termin wyznaczą premier i prezydent, bo tak stanowi ustawa. Nie ma jeszcze tego terminu. Ustawa pozwala premierowi i prezydentowi na publikowanie przygotowanych przeze mnie aneksów po odnalezieniu każdego nowego dokumentu dotyczącego kwestii, jakie omawia raport. Pozwala, ale nie obliguje. Natura tych archiwów i działania dawnego WSI była taka, że materiały były ukrywane, wynoszone, często niszczone. Na szczęście, nie zawsze skutecznie, zwłaszcza jeśli chodzi o formę elektroniczną. Nowoczesna technika pozwala je odzyskać w całości lub w części. Gdybyśmy każdy nowo odnaleziony dokument publikowali jako aneks, to codziennie by państwo mogli pierwszą stronę rezerwować na te publikacje. Gromadzimy i analizujemy te dokumenty i opublikujemy je w następnym tomie raportu. Jesienią będziemy gotowi, a decyzję o terminie podejmą prezydent i premier.
Co będzie w tych materiałach?
- Koncentrujemy się na tych kwestiach, które były już podjęte w raporcie. Pewne wątki zasygnalizowane tylko w raporcie zostaną rozszerzone i doprecyzowane. Na przykład problematyka bankowa. Jednym z problemów, które przed nami stoją, jest odnalezienie osób, które nielegalnie dysponowały pieniędzmi WSI, i miejsc, gdzie te pieniądze są przechowywane.
W aneksie będą ich nazwiska?
- Tak, ale trzeba się liczyć z tym, że jeśli materiał dowodowy nie będzie pełny, wtedy przed publikacją tych nazwisk się wstrzymamy.
Przypominam, że skutkiem pierwszego raportu ponad sto osób zostało skierowanych do postępowania prokuratorskiego w ramach czternastu zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstwa. Jak wiadomo, później skierowano jeszcze 360 wniosków do prokuratury. I tutaj będzie podobnie, chociaż co do liczby, to nie mogę przesądzać.
Co Pana najbardziej zaskoczyło podczas analizy dokumentów?
- Nie mogę powiedzieć, że przeżyłem jakieś olbrzymie zaskoczenie w stosunku do mojej czasem pełniejszej, czasem szczątkowej, ale jednak pewnej wiedzy na temat sposobu działania postkomunistycznych służb wojskowych. Oczywiście skala pewnych zjawisk mnie zaskoczyła: chodzi o zakres penetracji gospodarki, która jest znacznie większa, niż sądziłem. Dotyczy to zwłaszcza bankowości i najnowocześniejszych gałęzi przemysłu.
W jaki sposób jest to mierzalne?
- Liczbą osób związanych ze służbami wojskowymi, umiejscowionych w poszczególnych sektorach gospodarczych i w przedsiębiorstwach oraz podejmujących tam kluczowe decyzje pod dyktando służb.
Jeżeli jest tak, że prezes jednej z największych spółek czy członek zarządu będący tajnym współpracownikiem służby, podejmując strategiczną decyzję dotyczącą gigantycznych sum, najpierw pyta szefa służby, czy ma zrobić tak, czy inaczej, a dopiero później podejmuje decyzję w ramach sformalizowanego kierownictwa tej spółki czy tego przedsiębiorstwa, to mamy do czynienia z patologią tego przedsiębiorstwa. Tak naprawdę okazuje się, że często decyzje zapadały zupełnie gdzie indziej i w oparciu o zupełnie inną motywację, niż sądzimy. Równie zaskakująca okazała się dla mnie skala patologii ludzkiej, codziennej - WSI stanowiły wyselekcjonowaną grupę ludzką, dobieraną rodzinnie, środowiskowo, partyjnie czy też politycznie: alkoholizm, nieuporządkowane życie rodzinne, nieuczciwość materialna w stosunkach międzyludzkich i służbowych, związana z traktowaniem instytucji państwowej jako absolutnie prywatnego folwarku. To wszystko zrobiło na mnie bardzo złe wrażenie.
W jaki sposób te patologiczne zjawiska widoczne są dzisiaj np. w systemie bankowym?
- Będzie temu poświęcona odrębna część raportu. Ale spójrzmy na to, co się dzieje w miejscach szczególnie dla państwa wrażliwych np. w dziedzinie ochrony informacji niejawnych. W każdej instytucji państwowej (i w wielu prywatnych) działa pełnomocnik do spraw informacji niejawnych. To są ludzie bardzo często wyznaczani przez dawne WSI. Mają oni pełną władzę nad obiegiem informacji. Decydują, jakie informacje komu mogą być udostępnione. Mają więc władzę często większą niż prezes, dyrektor... Przecież bez poświadczenia dostępu do informacji niejawnych nie można w państwie zajmować kluczowych stanowisk. Z tego punktu widzenia WSI, podobnie jak ABW, a dawniej UOP, były istotnymi narzędziami, przy pomocy których państwo dokonuje selekcji i doboru kadr administracyjnych. I ten dobór przez lata całe był w rękach środowisk postkomunistycznych, stąd wiele naszych problemów kadrowych po dziś dzień. W WSI te poświadczenia bezpieczeństwa były często wydawane nielegalnie i bezprawnie, w sposób kumoterski, z łamaniem prawa. I dlatego mamy dzisiaj do czynienia w strukturach państwowych z ludźmi, którzy po pierwsze - nielegalnie dysponują dostępem do tajnej informacji, a po drugie - są uzależnieni od tych, którzy im w nielegalny sposób te poświadczenia wydali. Skierowałem do prokuratury 360 zawiadomień dotyczących tego problemu. A będzie ich więcej, bo chcemy skontrolować wszystkie wydane w przeszłości poświadczenia.
Jak się Panu współpracuje z premierem?
- Bardzo dobrze.
Często Panowie rozmawiają?
- To zależy od potrzeby. Moim zdaniem, nasza współpraca układa się dobrze.
Z Pana raportem wiązano wielkie oczekiwania, miał być swego rodzaju wstrząsem zapoczątkowującym katharsis życia publicznego...
- Jest to jeden z najistotniejszych problemów psychologiczno-politycznych Polski, przynajmniej od 1989 roku. Społeczeństwo po sytuacji totalitarnej sądziło, że informacja jest tożsama z konsekwencjami prawnymi. A więc z wyrokiem więzienia, z usunięciem ze stanowiska, z realną naprawą, zmianą stanu istniejącego. Tak być powinno, ale niestety nie jest. Wynika to z niedowładu poszczególnych segmentów państwa. Oczywiście, powinno być tak, że jeżeli jest miarodajna informacja w Monitorze Rządowym i jeżeli są zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa, to powinno mieć to swoje konsekwencje w życiu publicznym. Ale to niestety często zależy od sytuacji politycznej, realnej siły państwa, i stąd ten zawód. Raport ujawnił bardzo szeroki zakres opanowania mediów przez agenturę dawnego Zarządu II Sztabu Generalnego lub WSI. W istocie dotyczy to prawie wszystkich centralnych gazet i prawie wszystkich stacji telewizyjnych. Czyli dokładnie stało się to, o czym mówiono od początku. Ale gdy fakty zostały ujawnione, media oceniły te wydarzenia jako rzekomo błahe. Czyli meritum się nie zmieniło, tylko zmieniła się propaganda wokół tego. Dlaczego? Być może dlatego, że objęły wszystkich w podobnym wymiarze.
Ale oczekiwania społeczne były takie, że ten problem nie tylko zostanie zdiagnozowany i nazwany, ale również wyeliminowany.
- Państwo polskie po raz pierwszy walczy z patologiami, które są chronione przez nieprawdopodobnie silne lobby. Nie zawsze wygrywamy. Stąd czasem zawód. Mam nadzieję, że to się zmieni. Dlatego tak ważne jest trwanie i przetrwanie obecnego kierunku działania władzy publicznej, wiązanego z rządem Jarosława Kaczyńskiego. Bo nie jest to problem, który można rozwiązać w ciągu miesiąca czy pół roku. Można pokazać zakres patologii publicznie, ale eliminacja zła może potrwać.
Procedury clearingowe zostały już jednak wdrożone.
- Jeżeli chodzi o działania Służby Kontrwywiadu Wojskowego, to procedury clearingowe są w pełni kontrolowane i realizowane. Odbieramy wydane bezprawnie poświadczenia bezpieczeństwa, mianujemy nowych pełnomocników, czyścimy tę sferę życia publicznego.
Ile to potrwa?
- Po pierwsze - trzeba załatwić sprawy z przeszłości; mam nadzieję, że potrwa to do końca roku. Po drugie - trzeba konsekwentnie dbać o to, żeby analogiczne patologie nie narastały teraz, bo błędy czy świadome działania mogą się zawsze zdarzyć.
W jaki sposób wyobraża Pan sobie oczyszczenie przestrzeni życia publicznego, chociażby w mediach?
- Państwo nie ma wpływu na media. Publiczne zależą od układu w Sejmie, prywatne są w ogóle poza jakimkolwiek wpływem.
Mogę jedynie zgłaszać na podstawie informacji zebranych przez służby doniesienie o popełnieniu przestępstwa. Ale praca agenturalna na rzecz Sowietów nie jest w Polsce przestępstwem. Czasem więc odwołujemy się do doświadczenia służb amerykańskich, gdy ścigały Ala Capone.
Zgłasza Pan takie doniesienia?
- Tak.
Z raportu można wywieść potwierdzenie tych wszystkich patologii, o których Pan mówi?
- Nie wiem, czy wszystkich, ale na pewno wielu tak. Przecież raport nie składa się z domniemań czy hipotez, ale wyłącznie z oficjalnych dokumentów państwowych, zeznań świadków i podobnego materiału dowodowego. Jak dotąd we wszystkich sprawach, które skierowałem do prokuratury, zarzuty zostały podtrzymane i śledztwa były rozpoczęte.
Jak Pan ocenia stopień infiltracji mediów przez agenturę?
- Ten problem dotyczy wszystkich wielkich mediów. Ale ani ocena ilościowa agentury, ani ocena według zajmowanych stanowisk nie musi być przesądzająca. W takich sprawach ważna jest skuteczność działania, a to można rozpoznać tak naprawdę przez porównanie raportów z działaniami: wskazywanych celów, dyspozycji, jakie są wydawane danemu agentowi przez służbę, i skutków działania. Jeżeli są media, które systematycznie prowadzą walkę przeciwko ujawnianiu agentury, ośmieszają lustrację, dezinformują opinię publiczną co do zagrożeń militarno-politycznych, jakie przed Polską stoją, ukazują Polaków jako naród, który jest bezradny, który musi być bezradny, który musi być słaby, który nic nie znaczy na forum międzynarodowym, który musi się podporządkować innym, który tak naprawdę najlepiej, żeby przestał istnieć, to trzeba postawić pytanie, czy mamy do czynienia z tak patologiczną myślą polityczną, czy ze świadomym, długofalowym działaniem ośrodków, które prowadzą walkę przeciwko Narodowi Polskiemu. Te pytania są pytaniami, na które służby muszą odpowiedzieć, odsiewając przypadek, jakąś patologiczną myśl polityczną, od rzeczywistego, świadomego działania na szkodę Polski.
A Pan, do której z tych tez się przychyla?
- W różnych sytuacjach różnie. Ale bywa, że mamy do czynienia ze świadomym działaniem skierowanym na szkodę państwa i Narodu Polskiego w bardzo wielu obszarach, także przez ośrodki agenturalne.
Ewentualne wcześniejsze wybory będą sprzyjać narastaniu omnipotencji państwa?
- Z punktu widzenia interesów państwa i Narodu Polskiego w moim przekonaniu jest ważne, żeby jak najdłużej trwała możliwość odbudowy aparatu państwowego i przywracania jego rzeczywistych funkcji w życiu społeczno-narodowym. To się teraz dzieje. Gdyby stało się tak, że nastąpiłaby zasadnicza zmiana ośrodka władzy i polityki, to obawiam się, że ten proces zostanie zablokowany. Chociaż mam nadzieję, że w służbach wojskowych powrót do stanu sprzed 22 lipca 2006 r., czyli momentu objęcia przeze mnie stanowiska szefa Komisji Weryfikacyjnej, już w pełni możliwy nie jest. Zakres wymiany strukturalnej, personalnej oraz zakres ujawniania informacji na temat patologii, zwłaszcza infiltracji rosyjskiej, jest tak duży, że powrót do dawnej sytuacji, w której służby były w pełni kierowane przez ludzi ukształtowanych przez GRU, nie jest już możliwy.
Mówię o tym, bo często, szczególnie ze strony SLD, pada takie stwierdzenie, że obecnie wyrzuca się młodych, prężnych, wykształconych trzydziestolatków, że to nie są żadni komunistyczni agenci. Oczywiście, nie są. Ale czasem są zdemoralizowani. Podczas przesłuchania komisji weryfikacyjnej pytam takiego młodego człowieka, który dzisiaj jest pułkownikiem, a cztery lata temu był majorem czy kapitanem. Pracował w szczególnym biurze, które m.in. zajmowało się weryfikacją przydatności ludzi wysyłanych na misje. 90 proc. proponowanych kandydatur do obsadzenia placówek to były osoby szkolone przez GRU, bo takie kandydatury były przedstawiane przez kolejnych szefów WSI. I ten wspomniany pułkownik to aprobował. Pytałem go, jak to było możliwe, że wykształcony człowiek, absolwent prawa i najlepszych polskich szkół wojskowych, znający zasady socjotechniki, cybernetyki, historii wszystkich służb specjalnych na świecie, znający języki obce wysyła pułkownika czy generała na straconą placówkę. Bo wysłanie do Moskwy czy do innego wschodniego kraju człowieka, który był na szkoleniu GRU, w istocie jest rzuceniem go na pastwę tamtych służb. Oni przecież wiedzą o nim wszystko. Co lubi, czego nie lubi, znają wszystkie słabości tego człowieka, predyspozycje, rodzinę, znajomych. Jeżeli mają taką wiedzę i zaatakują - on nie jest w stanie się obronić. Przecież atak nie polega na tym, że ktoś przychodzi z łomem. Może to być luksusowy samochód, interesujące stypendium, a celem zawsze jest zdobycie informacji, przeciągnięcie na swoją stronę, ukształtowanie według swojego sposobu myślenia i działania. To jest cel. Najbardziej chronioną tajemnicą każdej służby jest osobowość własnych ludzi. Od tego zależy nasza siła, kim dysponujemy, kto jakie realizuje zadania.
Ale wracając do rozmowy z pułkownikiem, pytam go więc, dlaczego on to robi, dlaczego wysyła tego właśnie człowieka w takie miejsce. A on mi na to, że mu nikt nie powiedział, żeby tak nie robił, a GRU to służba taka jak inne. Ten człowiek, tak dobrze wykształcony, zdaje się nie wiedzieć, że GRU była służbą współodpowiedzialną za utrzymywanie Polaków w zależności i podległości totalitarnej, za przelane morze krwi Polaków... To nie jest problem ludzi w wieku Jaruzelskiego, tylko ich wychowanków. A jest ich całkiem spore grono i często są to ludzie bardzo dobrze wykształceni z formalnego punktu widzenia. Tylko mają pewną ułomność - niezrozumienie sensu i znaczenia niepodległości Narodu i państwa polskiego!
A kto ma tych ludzi zastąpić?
- Z tym nie ma problemu.
Funkcjonuje stereotyp, że ci ludzie wychowani przez stary aparat są dobrymi fachowcami.
- Kwestionuję taką fachowość. Służby ochrony państwa są służbami, które w sposób szczególny muszą chronić polski interes narodowy. Tutaj nie obowiązuje zasada domniemania niewinności, tutaj obowiązuje zasada zagrożenia państwa. Więc z całym szacunkiem do wszystkich innych narodów i wszystkich innych służb, my służymy Polakom i Polsce.
Codziennie napływa mniej więcej dziesięć aplikacji i to w 99 proc. ludzi w wieku od 23 do 33 lat, którzy są spoza dotychczasowego układu władzy. Pierwszą procedurę selekcji przechodzi około 30 proc.; do dalszych testów m.in. psychologicznych, pozwalających wybrać właściwe osoby, przechodzą naprawdę najlepsi.
Jaki jest profil kandydata do pracy w służbach? Które cechy są najbardziej pożądane?
- Samodzielność, inteligencja, dyspozycyjność, wytrwałość, zdolność podejmowania trafnych decyzji, odporność na stres, patriotyzm.
Co, Pana zdaniem, jest największym zagrożeniem dla ładu społecznego?
- Trwa bitwa o świadomość narodową. I to jest problem absolutnie kluczowy, bo jego konsekwencją są zachowania ludzkie we wszystkich sferach. W ciągu ostatnich lat mamy do czynienia z próbą realizacji programu, którego założeniem jest dezintegracja państw narodowych. Przez całe lata wspierano propagandę antynatalistyczną, propagandę mającą na celu wykazanie, że mniejszości narodowe są ważniejsze niż Naród Polski. Oczywiście, należy podkreślić lojalność mniejszości wobec państwa polskiego i docenić wkład mniejszości w kulturę polską. Ale mamy do czynienia z próbą manipulowania tymi mniejszościami na korzyść różnych zewnętrznych oddziaływań. Doprowadzono do sytuacji, w której premier musi stawać przeciwko orzeczeniom Sądu Najwyższego, aby bronić własności polskiej kwestionowanej przez Niemców. A przecież nie powinno być tak, iż Sąd Najwyższy wydaje orzeczenie sprzeczne z podstawowym interesem państwowym i narodowym. Stało się tak, gdyż w odpowiednim czasie organa państwowe nie rozwiązały tej kwestii. Chociaż przypomnę, że w roku 2004 i 2005 z inicjatywy Ruchu Katolicko-Narodowego Sejm podjął dwie uchwały, które jasno stwierdzały, że polskie sądy nie będą uznawały orzeczeń w sprawie własności niemieckiej, jeżeli miałyby być one niekorzystne dla Polaków. I Sejm taką uchwałę podjął. Ale następnego dnia pan Włodzimierz Cimoszewicz, wówczas minister spraw zagranicznych, na specjalnej konferencji prasowej stwierdził, że rząd nie będzie tej uchwały akceptował, i cała sprawa została przez media, poza "Naszym Dziennikiem", zupełnie zbagatelizowana. Chociaż Sejm zobowiązał ministra spraw zagranicznych do wysłania not z tą uchwałą do wszystkich rządów i organizacji międzynarodowych i do podjęcia działań wdrażających tę regulację. Ukształtowano jednak taką wykładnię polityczną i prawną, która jest dla polskiego interesu narodowego zasadniczo szkodliwa i tworzy wrażenie prawnego chaosu, zamieszania. Ale chciano tego, chciano zepchnąć państwo polskie w taki zaułek. Powoli się z niego wydobywamy, ale to boli i to jest trudne. Nie ma jednak rzeczy ważnych, które się dzieją bez wysiłku.
Dlaczego ta władza napotyka tak silny opór tzw. elit?
- Najchętniej nie posługiwałbym się słowem "elita". Pochodzę z rodziny profesorskiej i byłem wychowany w kulcie nauki, szczególnej roli inteligencji. I gdy jakiś czas temu zaczęły do mnie docierać informacje o decyzjach władz niektórych wyższych uczelni przeciw ustawie lustracyjnej, kiedy uświadomiłem sobie, że dla pewnej części kadry naukowej najważniejsza jest ucieczka przed prawdą i ukrycie kwestii kolaboracji z sowieckim okupantem, to powiem szczerze, że od tego momentu używanie wobec takich ludzi słowa "elita" uważam za absolutne nieporozumienie. Zresztą są środowiska naukowców, które zaprotestowały wobec takiej postawy senatów wyższych uczelni. W tej grupie znalazło się kilku wybitnych historyków średniego pokolenia, m.in. Marek Barański i Wojciech Fałkowski. Ogłosili swoje stanowisko podczas spotkania w Pałacu Prezydenckim, wskazując na konieczność dokończenia procesu dekomunizacji i ujawnienia przestępstw komunistycznych. I tym ludziom uniemożliwiono dalszą karierę naukową, Senat Uniwersytetu Warszawskiego odrzucił wnioski w sprawie przyznania im tytułów profesorskich. Obaj są nie tylko wybitnymi historykami, ale też w przeszłości twórcami niepodległościowego koncertu warszawskiej Czarnej Jedynki, organizowali akcję pomocy robotnikom w 1976 r., tworzyli Komitet Obrony Robotników. Byli wówczas za to prześladowani i to przez tych samych ludzi, którzy dziś chcą ich eliminować z życia naukowego, wówczas środowisko naukowe i studenckie protestowało. A dziś środowisko uniwersyteckie przeszło nad tym do porządku dziennego. To pokazuje skalę deprawacji tzw. elit i skalę wyzwań, przed jakimi stoimy. Także dlatego tak ważne jest, by proces odbudowy państwa mógł trwać.
Dziękuję za rozmowę.
Nowy zaciąg kontrwywiadu
Nasz Dziennik, 2007-08-13
Friday, August 10, 2007
Dżentelmeneria nowego typu
Dżentelmeneria nowego typu
Nasz Dziennik, 2007-08-10
Prawdziwa zasługa nie powinna pozostać bez nagrody. Wprawdzie ostatnio aż roi się od komentarzy na temat polskiej sceny politycznej, ale mało kto wspomina o jej prawdziwym kreatorze. No, może nie jedynym ani nawet nie najważniejszym, bo czyż można w Polsce prowadzić skuteczną politykę, nie będąc agentem jakiejś razwiedki? Jedna partia reprezentuje interesy BND, inna znowu - CIA, jeszcze inna - Mosadu, nie mówiąc już o GRU, a reszta - to partie nieskuteczne. Pomijając jednak te wszystkie razwiedki, wypada wspomnieć o panu Piotrze Tymochowiczu. Mówią, że wystrugał on z banana mnóstwo wpływowych mężów stanu, więc również jest niekwestionowanym kreatorem polskiej sceny politycznej.
Z panem Tymochowiczem zetknąłem się przed laty w warszawskiej telewizji kablowej Porion, gdzie akurat uczestniczyłem w programie na tematy obyczajowe. Program był nadawany na żywo, a oprócz pana Tymochowicza brała w nim udział dama uwielbiająca skandalizowanie. Wraz z panem Piotrem przedstawiła pogląd, że nie istnieją granice wstydliwości. Zaproponowałem jej tedy, by ściągnęła przed kamerami bieliznę. Nie chciała się zgodzić i w ten sposób okazało się, że granice wstydliwości jednak są, ale program oczywiście musiał się na tym zakończyć, bo nie było już nad czym dyskutować.
Mimo tego rodzaju pomyłek pan Tymochowicz rzeczywiście potrafi kreować wpływowych mężów stanu, toteż różni ambicjonerzy garną się podobno do niego na wyścigi. On robi z nich osobistości, i to pewnie dlatego politycy i partie coraz mniej się między sobą różnią. Jak się mają różnić, skoro wyszli spod jednej sztancy? Każdy jest, ma się rozumieć, wpływowym mężem stanu, ale jeden jest bardziej, a drugi mniej wpływowy. Najbardziej wpływowy i charakterystyczny dla tego grona wydaje się pan Andrzej Lepper.
Przebył on długą drogę, zanim został dżentelmenem. Być może właśnie dlatego stara się być nim w każdym calu. Obecnie za sprawą Adama Michnika w środowisku dżentelmenów pojawiła się nowa, świecka tradycja nagrywania prywatnych rozmów ukrytym magnetofonem i używania takich nagrań do szantażu. Szanujący się dżentelmen bez magnetofonu nie rusza się na krok i jeśli nie chce zostać autorytetem moralnym, to w ten sposób zbija kapitał polityczny. Ta nowa tradycja wypiera starą, którą najlepiej ilustruje przypadek rosyjskiego ministra spraw wewnętrznych Durnowa (tak się naprawdę nazywał!) i cesarza Aleksandra III. W środowisku ówczesnych "wykształciuchów" Aleksander III nie miał dobrej reputacji. Oto, jaką recenzję uzyskał pomnik tego cesarza: "Na cokole stoi koń, na koniu siedzi cham, na chamie - czapka". A jednak kiedy się okazało, że minister Durnowo próbował szantażować żonę argentyńskiego posła jej listami, które posiadał (z powodu zacofania technicznego nagrań wtedy jeszcze nie było), a poseł się poskarżył, cesarz odręcznym pismem nakazał: "Wypędzić won tę świnię w ciągu 24 godzin!" Miał oczywiście na myśli ministra Durnowa. I tak się stało.
Niestety, w demokracji, zwłaszcza takiej jak nasza, nie ma już powrotu do tamtych monarchicznych zwyczajów i standardów. Pewnie dlatego się ujawniło, że "elektorat" Platformy Obywatelskiej "wytrzymałby" chwilowy sojusz z panem Andrzejem. Dzięki temu można by przeprowadzić konstruktywne wotum nieufności, a więc zmienić rząd bez ryzyka nowych wyborów. Bez pana Andrzeja ta sztuczka nie mogłaby się udać, i to jest najlepsza ilustracja sukcesu pana Piotra Tymochowicza.
Stanisław Michalkiewicz
Nasz Dziennik, 2007-08-10
Prawdziwa zasługa nie powinna pozostać bez nagrody. Wprawdzie ostatnio aż roi się od komentarzy na temat polskiej sceny politycznej, ale mało kto wspomina o jej prawdziwym kreatorze. No, może nie jedynym ani nawet nie najważniejszym, bo czyż można w Polsce prowadzić skuteczną politykę, nie będąc agentem jakiejś razwiedki? Jedna partia reprezentuje interesy BND, inna znowu - CIA, jeszcze inna - Mosadu, nie mówiąc już o GRU, a reszta - to partie nieskuteczne. Pomijając jednak te wszystkie razwiedki, wypada wspomnieć o panu Piotrze Tymochowiczu. Mówią, że wystrugał on z banana mnóstwo wpływowych mężów stanu, więc również jest niekwestionowanym kreatorem polskiej sceny politycznej.
Z panem Tymochowiczem zetknąłem się przed laty w warszawskiej telewizji kablowej Porion, gdzie akurat uczestniczyłem w programie na tematy obyczajowe. Program był nadawany na żywo, a oprócz pana Tymochowicza brała w nim udział dama uwielbiająca skandalizowanie. Wraz z panem Piotrem przedstawiła pogląd, że nie istnieją granice wstydliwości. Zaproponowałem jej tedy, by ściągnęła przed kamerami bieliznę. Nie chciała się zgodzić i w ten sposób okazało się, że granice wstydliwości jednak są, ale program oczywiście musiał się na tym zakończyć, bo nie było już nad czym dyskutować.
Mimo tego rodzaju pomyłek pan Tymochowicz rzeczywiście potrafi kreować wpływowych mężów stanu, toteż różni ambicjonerzy garną się podobno do niego na wyścigi. On robi z nich osobistości, i to pewnie dlatego politycy i partie coraz mniej się między sobą różnią. Jak się mają różnić, skoro wyszli spod jednej sztancy? Każdy jest, ma się rozumieć, wpływowym mężem stanu, ale jeden jest bardziej, a drugi mniej wpływowy. Najbardziej wpływowy i charakterystyczny dla tego grona wydaje się pan Andrzej Lepper.
Przebył on długą drogę, zanim został dżentelmenem. Być może właśnie dlatego stara się być nim w każdym calu. Obecnie za sprawą Adama Michnika w środowisku dżentelmenów pojawiła się nowa, świecka tradycja nagrywania prywatnych rozmów ukrytym magnetofonem i używania takich nagrań do szantażu. Szanujący się dżentelmen bez magnetofonu nie rusza się na krok i jeśli nie chce zostać autorytetem moralnym, to w ten sposób zbija kapitał polityczny. Ta nowa tradycja wypiera starą, którą najlepiej ilustruje przypadek rosyjskiego ministra spraw wewnętrznych Durnowa (tak się naprawdę nazywał!) i cesarza Aleksandra III. W środowisku ówczesnych "wykształciuchów" Aleksander III nie miał dobrej reputacji. Oto, jaką recenzję uzyskał pomnik tego cesarza: "Na cokole stoi koń, na koniu siedzi cham, na chamie - czapka". A jednak kiedy się okazało, że minister Durnowo próbował szantażować żonę argentyńskiego posła jej listami, które posiadał (z powodu zacofania technicznego nagrań wtedy jeszcze nie było), a poseł się poskarżył, cesarz odręcznym pismem nakazał: "Wypędzić won tę świnię w ciągu 24 godzin!" Miał oczywiście na myśli ministra Durnowa. I tak się stało.
Niestety, w demokracji, zwłaszcza takiej jak nasza, nie ma już powrotu do tamtych monarchicznych zwyczajów i standardów. Pewnie dlatego się ujawniło, że "elektorat" Platformy Obywatelskiej "wytrzymałby" chwilowy sojusz z panem Andrzejem. Dzięki temu można by przeprowadzić konstruktywne wotum nieufności, a więc zmienić rząd bez ryzyka nowych wyborów. Bez pana Andrzeja ta sztuczka nie mogłaby się udać, i to jest najlepsza ilustracja sukcesu pana Piotra Tymochowicza.
Stanisław Michalkiewicz
Polacy mamy problem Zloty jest za Mocny!
Polacy mamy problem Zloty jest za Mocny!
Tani import – spadek wzrostu exportu jest zly dla Polski.
Czy Argentyna sie powtorzy w Polsce 2008 roku?
Mocny złoty utrudnia życie eksporterom, osłabiając ożywienie gospodarcze.
Zgodnie z przewidywaniami, złoty umacnia się od chwili wejścia Polski do Unii Europejskiej.
Tymczasem eksporterzy, główna siła napędowa polskiej gospodarki, od wielu miesięcy sygnalizowali, że kurs waluty sprawia, iż balansują na granicy opłacalności.
Problem polega na tym ze nasz Rzad pozycza za duzo. Polska aby byla krajem niezalenzym finansowo i ekonomicznie musi zaczac splacaj zadlyzenie a niw zwiekszac w momencie koniunktory gospodarczej.
Wydajnosc produkcyjna musi sie podniesc. Ale problem jest ze regulacje biurokratyczne jeszcze sie nie zmniejszyly w tym samym czasie mamy niesamowity odplyw wykwalifikowanej klasy pracowniczej za granice kraju.
Takze przewiduje na koniec 2008 roku zalamanie rynku nieruchomosci.
Już parę lat temu mówiło się, że silny złoty zaszkodzi gospodarce, bo ograniczy eksport, ale do tego roku tak się nie stało.
Z dwóch zapewne powodów. Po pierwsze eksporterzy są często również importerami kupującymi za granicą Polski materiały i podzespoły do swojej produkcji, więc silny złoty zmniejsza ich koszty. Po drugie siła złotego wymusiła na producentach posunięcia zwiększające wydajność pracy. Tyle tylko, że zawsze jest gdzieś granica, po której przekroczeniu tego typu czynniki przestają działać, a silna waluta zaczyna naprawdę szkodzić ograniczając konkurencyjność lub zyski (albo jedno i drugie). Wydaje się, że obserwujemy właśnie taki proces, bo dynamika wzrostu eksportu spada z miesiąca na miesiąc.
Silnym złotym cieszą się ci Polacy, który zaciągali kredyty walutowe, bo kupno mieszkań i innych dóbr konsumpcyjnych kosztuje ich mniej niż gdyby były to kredyty złotowe. Zachwyceni są też turyści, których zwiedzania świata lub odpoczynek w różnych znanych kurortach kosztuje coraz mniej. Poza tym tanieje import zagranicznych produktów, co powoduje, że coraz częściej kupujemy właśnie towary importowane z zza granicy. Ma to jednak również swoje złe strony. Kupując zagraniczne towary zwiększamy deficyt handlowy, a to na dłuższą metę może się skończyć bardzo źle. Poza tym zmniejszają się przeliczana na złotówki fundusze unijne, co ogranicza wspomaganie wzrostu gospodarczego.
Jak widać mamy z jednej strony eksporterów, deficyt handlowy i środki unijne, a z drugiej kredyty walutowe, turystykę i inflację. Jak się to uprości do takiej postaci to wydaje się prawie oczywiste, że zbyt silny złoty w końcu zaszkodzi gospodarce. Tyle tylko, że niewiele można w tej sprawie zrobić. Trzeba potężnej siły i wiedzy Banku Japonii (BoJ), żeby interweniować na rynku walutowym. BoJ robi to niezwykle umiejętnie - osłabia jena w momentach krytycznych z punktu widzenia analizy technicznej, a resztę robią już spekulanci. NBP nie ma ani siły ani chęci do podejmowania interwencji, ale jestem więcej niż pewien, że jeśli nasza waluta będzie się nadal wzmacniała to niedługo politycy zaczną naciskać na bank centralny, żeby
coś z tym zrobił.
Czyja polityka pieniężna? Zloty jest za mocny!!
Czyja polityka pieniężna? Zloty jest za mocny!!
Dla kogo jest dobry tak mocny Zloty?
Kto nas do tego naciska?
Czyli moje postulaty sie potwierdzaja.
Zbyt mocny zloty jest tylko dobry dla niedzynarodowej finansjery i bogatszych krajow Europy Zachodniwj, Stanow Zjednoczonych ktorych export do Polski jest bardziej konkurecyjny a Polski export za drogi.
Wysoka stopa procentowa i zbyt mocny zloty NIE JUST DOBRY DLA POLSKI.
Schladza niepotrzebnie rozwoj gospodarki. Jest tylko dobry dla duzych bankow miedzynarodowych a nie dla Polski.
Dla Polski glownym celem musi byc export i rynek dobrze platny w Polsce a nie wzrost importu i zamykanie zakadow pracy w Polsce albo migracja inwestycji na wschod gdzie sa tansze koszty pracy.
Popatzmy na rozwoj gospodarki Chin gdzie waluta jest bardzo slaba co sprzuja konkurecyjnosci produkcji chinskiej i powoduje niesamowity rozwuj gospodarki GDP 9-10% rocznie.
Jako Polska uczmy sie z bledow Argentyny ktora w latach 90-tych miala za mocna walute, polaczana z wartoscia dolara.
Co spowodowala calkowite zalamanie producji localnej, bezrobocie ponad 20%
Jedynie na tym zarobily miedzynarodowe firmy finansowe ( ponad miliard dolarow za emisje Argentynskich obligacji Banku Centralnego ).
Te same firmy naciskaly, jak naciskaja Polske teraz do ciaglego zadluzania sie kraju co doprowadzilo do calkowitej katastrofy finansowej Argentyny.
Gdzie byl w tedy Miedzynarodowy Fundusz Finansowy?
Tak wygladala w stylu Balerowicza rabunkowa wyprzedaz Argentynskiego dorobku narodowego za 5-10% wartosci realnej. Ludziom obiecywano piekne Ferrari samochody wciskano slogan " wez pozyczke a potem bedziesz myslal jak splacic "
Potem jesli nie splacisz ty wyslemy KOMORNIKA albo odetniemy ci dostawy ropy naftowej
jak stalo sie z Bialorusia.
Alex Lech Bajan
Polish American
CEO
RAQport Inc.
2004 North Monroe Street
Arlington Virginia 22207
Washington DC Area
USA
TEL: 703-528-0114
TEL2: 703-652-0993
FAX: 703-940-8300
EMAIL: alex@raqport.com
WEB SITE: http://raqport.com
Tani import – spadek wzrostu exportu jest zly dla Polski.
Czy Argentyna sie powtorzy w Polsce 2008 roku?
Mocny złoty utrudnia życie eksporterom, osłabiając ożywienie gospodarcze.
Zgodnie z przewidywaniami, złoty umacnia się od chwili wejścia Polski do Unii Europejskiej.
Tymczasem eksporterzy, główna siła napędowa polskiej gospodarki, od wielu miesięcy sygnalizowali, że kurs waluty sprawia, iż balansują na granicy opłacalności.
Problem polega na tym ze nasz Rzad pozycza za duzo. Polska aby byla krajem niezalenzym finansowo i ekonomicznie musi zaczac splacaj zadlyzenie a niw zwiekszac w momencie koniunktory gospodarczej.
Wydajnosc produkcyjna musi sie podniesc. Ale problem jest ze regulacje biurokratyczne jeszcze sie nie zmniejszyly w tym samym czasie mamy niesamowity odplyw wykwalifikowanej klasy pracowniczej za granice kraju.
Takze przewiduje na koniec 2008 roku zalamanie rynku nieruchomosci.
Już parę lat temu mówiło się, że silny złoty zaszkodzi gospodarce, bo ograniczy eksport, ale do tego roku tak się nie stało.
Z dwóch zapewne powodów. Po pierwsze eksporterzy są często również importerami kupującymi za granicą Polski materiały i podzespoły do swojej produkcji, więc silny złoty zmniejsza ich koszty. Po drugie siła złotego wymusiła na producentach posunięcia zwiększające wydajność pracy. Tyle tylko, że zawsze jest gdzieś granica, po której przekroczeniu tego typu czynniki przestają działać, a silna waluta zaczyna naprawdę szkodzić ograniczając konkurencyjność lub zyski (albo jedno i drugie). Wydaje się, że obserwujemy właśnie taki proces, bo dynamika wzrostu eksportu spada z miesiąca na miesiąc.
Silnym złotym cieszą się ci Polacy, który zaciągali kredyty walutowe, bo kupno mieszkań i innych dóbr konsumpcyjnych kosztuje ich mniej niż gdyby były to kredyty złotowe. Zachwyceni są też turyści, których zwiedzania świata lub odpoczynek w różnych znanych kurortach kosztuje coraz mniej. Poza tym tanieje import zagranicznych produktów, co powoduje, że coraz częściej kupujemy właśnie towary importowane z zza granicy. Ma to jednak również swoje złe strony. Kupując zagraniczne towary zwiększamy deficyt handlowy, a to na dłuższą metę może się skończyć bardzo źle. Poza tym zmniejszają się przeliczana na złotówki fundusze unijne, co ogranicza wspomaganie wzrostu gospodarczego.
Jak widać mamy z jednej strony eksporterów, deficyt handlowy i środki unijne, a z drugiej kredyty walutowe, turystykę i inflację. Jak się to uprości do takiej postaci to wydaje się prawie oczywiste, że zbyt silny złoty w końcu zaszkodzi gospodarce. Tyle tylko, że niewiele można w tej sprawie zrobić. Trzeba potężnej siły i wiedzy Banku Japonii (BoJ), żeby interweniować na rynku walutowym. BoJ robi to niezwykle umiejętnie - osłabia jena w momentach krytycznych z punktu widzenia analizy technicznej, a resztę robią już spekulanci. NBP nie ma ani siły ani chęci do podejmowania interwencji, ale jestem więcej niż pewien, że jeśli nasza waluta będzie się nadal wzmacniała to niedługo politycy zaczną naciskać na bank centralny, żeby
coś z tym zrobił.
Czyja polityka pieniężna? Zloty jest za mocny!!
Czyja polityka pieniężna? Zloty jest za mocny!!
Dla kogo jest dobry tak mocny Zloty?
Kto nas do tego naciska?
Czyli moje postulaty sie potwierdzaja.
Zbyt mocny zloty jest tylko dobry dla niedzynarodowej finansjery i bogatszych krajow Europy Zachodniwj, Stanow Zjednoczonych ktorych export do Polski jest bardziej konkurecyjny a Polski export za drogi.
Wysoka stopa procentowa i zbyt mocny zloty NIE JUST DOBRY DLA POLSKI.
Schladza niepotrzebnie rozwoj gospodarki. Jest tylko dobry dla duzych bankow miedzynarodowych a nie dla Polski.
Dla Polski glownym celem musi byc export i rynek dobrze platny w Polsce a nie wzrost importu i zamykanie zakadow pracy w Polsce albo migracja inwestycji na wschod gdzie sa tansze koszty pracy.
Popatzmy na rozwoj gospodarki Chin gdzie waluta jest bardzo slaba co sprzuja konkurecyjnosci produkcji chinskiej i powoduje niesamowity rozwuj gospodarki GDP 9-10% rocznie.
Jako Polska uczmy sie z bledow Argentyny ktora w latach 90-tych miala za mocna walute, polaczana z wartoscia dolara.
Co spowodowala calkowite zalamanie producji localnej, bezrobocie ponad 20%
Jedynie na tym zarobily miedzynarodowe firmy finansowe ( ponad miliard dolarow za emisje Argentynskich obligacji Banku Centralnego ).
Te same firmy naciskaly, jak naciskaja Polske teraz do ciaglego zadluzania sie kraju co doprowadzilo do calkowitej katastrofy finansowej Argentyny.
Gdzie byl w tedy Miedzynarodowy Fundusz Finansowy?
Tak wygladala w stylu Balerowicza rabunkowa wyprzedaz Argentynskiego dorobku narodowego za 5-10% wartosci realnej. Ludziom obiecywano piekne Ferrari samochody wciskano slogan " wez pozyczke a potem bedziesz myslal jak splacic "
Potem jesli nie splacisz ty wyslemy KOMORNIKA albo odetniemy ci dostawy ropy naftowej
jak stalo sie z Bialorusia.
Alex Lech Bajan
Polish American
CEO
RAQport Inc.
2004 North Monroe Street
Arlington Virginia 22207
Washington DC Area
USA
TEL: 703-528-0114
TEL2: 703-652-0993
FAX: 703-940-8300
EMAIL: alex@raqport.com
WEB SITE: http://raqport.com
Saturday, May 19, 2007
Sytuacja Geopolityczna – Economiczna w Polsce 2007
Sytuacja Geopolityczna – Economiczna w Polsce 2007
Odpowiedz na Pana ocene:
Pana zdanie:
„Głównym zadaniem NBP jest utrzymanie stabilnej inflacji na poziomie około 2.5%.”
Jest pojeciem blednym, niepraktycznym i nienaturalnym.
Zadaniem NBP powinien byz rozwoj gospodarki a potem kontrola inflacji albo to i to rownolegle, a nie kontrola inflacji za wszelka cene!
Skad pan wzial to 2.5%? z ksiazek? z wypowidzi Balcerowicza?
Wielu swiatowych economistow tez niewie albo nie sa calkowicie pewni z uwagi ze ta cala transformacja z systemy komunistycznego do wolnego rynku ma tylko 16 lat. Mozna bylo by na tem temac spekulowac jesli w krajach o podobnej sytuacji geopolityczno-ekonomicznej wybrano by rozne modele reform i transformacji.
Niestety wybrano tylko jeden model oparty tylko na teorii ksiazkowej.
1. Mocny Zloty
- Tak sytuacja globalna ma wplyw na zbyt mocny zloty. Tak to jest prawda.
Ale po to mamy Bank Centralny i Rade Polityki Pienieznej aby na to wplywac i ingerowac jesli zloty jest za mocny porzez obmizanie stopy procentowej.
W Momencie przyjencia Euro Polska nie bedzie miala tej mozliwosci.
Wtedy to wlasnie kontrolowany Euro przez glowne najsilniejsze kraje europejskie bedzie dobry dla tych krajow.
Polska nie jest i w nastepnych 5 latach nie bedzie jeszcze na poziomie gospodarek Niemiec,Belgii, Holandii czy Francji nie mowiac o krajach Skandynawskich czy Wielkiej Brytanii, ktore nie sa w swerze Euro.
Kontrolowana inflacja just potrzebna w krajach o bardzo szybkim rozwoju gospodarki. Popatrzmy na kraje baltyckie czy Chiny. Chiny jest ewenementem na skale siatowa, poniewaz wymiana i wartosc waluty chinskiej jest sztucznie zanizana przez rzad w celu stymulacji exportu.
Wplyw na inflacje w Polsce maja w tym momencie czynniki jak cena sorowcow, jak ropa naftowa, gaz ziemmy, cena rud metali, cena produtkow rolnych, uwarunkowania pogody. Balance handlowy w wymianie expert/import, deficyt budzetowy i niekontrolowane wydatki publiczne na poziomie lokalnym i narodowym.
A rowniez srednia zarobkow i jej wzrost w Polsce, krory jest zwiazany ze spadkiem bezrobocia i masowym odplywem fachowcow i ludzi wyksztalconych z Polski.
Tak zarobki w Polsce beda dyktowane przez rynek, ale wszyscy musza sie zgodziz ze beda wzrastaly w nastepnych 10-20 latach.
To jest zjawiskiem naturalnym w kazdej rozwijajacej sie gospodarce.
Wreszcie ceny ziemi w Polsce beda sie nadal podnosic ruwnolegle do naszego rozwoju gospodarczego i procesu doganiania krajow europy zachodniej.
Ceny mieszkan za juz za wysokie poruwnujac do poziomu zarobkow, szczegolnie w duzych metropoliach miejskich. Jest to wynikiem malej podazy z wiazanej z systemem biurokracji i bardzo wolnego procesu wydawanie pozwonien na budowy.
Czyli podaz mieszkan jest zbut niska. Wiemy dlaczego.
Jesli ceny tych elementow rosna tymczasowo o 10-25% to nie mozemy inflacji kontrolowac na poziomie 2.5% bo to bylo by nie naturalne.
Takze sztuczne utrzymywanie 2.5% inflacji jest mytem w zalozeniach ekonomistow nie majacych kontaktu z realiami gospodarki w Polsce w krajach europy wschodniej.
To jest zjawiskiem naturalnym w kazdej rozwijajacej sie gospodarce.
Wreszcie ceny ziemi w Polsce beda sie nadal podnosic ruwnolegle do naszego rozwoju gospodarczego i procesu doganiania krajow europy zachodniej.
A szcegolnie wzrosna kiedy beda zniesione restrykcje na zakup gruntow rolnych przez innych obywately krajow Unni Europejskiej.
Ceny mieszkan za juz za wysokie poruwnujac do poziomy zarobkow, szczegolnie w duzych metropoliach miejskich. Jest to wynikiem malej podazy z wiazanej z systemem biurokracji i bardzo wolnego procesu wydawanie pozwonien na budowy.
Calkowicie odwrotnie jak stalo sie na przyklad 15 lat temy w Berlinie, dzie wybudowano za duzo mieszkan w tym samym czasie bul masowy adplyw ludnosci z byly Niemiec wshodnich oraz odplyw i zamkniencia wielu firm.
Tam rynek mieszkaniowy byl przegrzany.
W Polsce mamy odwrotna systuacje, mala podaz mieszkan i masowy naplyw inwestycji.
Jesli ceny tych elementow rosna tymczasowo o 10-25% to nie mozemy inflacji kontrolowac na poziomie 2.5% bo to bylo by nie naturalne.
Co jest lepsze mala inflacja 2.5% i stagnacja gospodarcza, obnizenie realnej producji przemyslowej, zamykanie zakladow pracy, zwiekszanie sie bezrobocia jak sie stalo w Polsce w latach dziewiedziesiatych za Balerowicza?
Czy inflacja na poziomie 5% -6% i silny rozwoj gospodarczy, nowe inwestycje, nowe miejca pracy, wienksza podaz, wieksza wymiana handlowa z zagranica i wyzsze zarobki w Polsce?
Gospodarki rozwijajacej sie tak szybko jak teraz w Polse nie mozna sztucznie chlodzic ale potrzeba dodawac oleju do silnika dla dobrej lubrykacji a nie zabierac tego oleju i wolniej jechac. Polska ma ta energie kinetyczna ktorej mie mozna sztucznie hamowac.
2.Polski Lobbing za Granica.
Polskie Ambasady tego nie zalatwia – po prostu sie na tym nie znaja i nie maja srodkow.
Tak sie slada ze jestem w Washington DC od 1988 roku i dobrze wiem jak lobbi pracuje w epicentrum Stanow Zjednoczonych.
a) informacja, wiadomosc dla dlaczego Polska, reklama, prasa, media
b) duze pieniadze na najlepsze firmy lobbingowe w USA i Unii
ludzi co znaja wszyskich politykow w Washington DC i Brukseli.
Tak trzeba znac ten mechanizm i znac ludzi aby lobbing byl skuteczny.Jeszcze raz Ambasady tego nie robia bo poprostu sie na tym nie znaja. Pieniadze/datki na kampanie politykow ( ale nie bezposrednio ) Musza to byc tylko organizacje w USA albo EU.
Tak jak robi to skutecznie Israel. IPAC jest najbardziej skuteczna lobbi w USA.
Trzeba na cen cel wydac 25-50 mln USD rocznie tylko w USA. Ale mozna zyskac 25 do 50 razy tyle. Dobra przebitka nie?
Tu w USA liczy sie czysta gotowka wydana na politykow, ktorzy wydaja nie swoje pieniadze. Dlatego to mozna zawsze zbudowac.
Nie dostaniemy wiecej pieniendzy z USA nawet po nowej czerwcowej wizycie Prezidenta Kaczynskiego w Blalym Domu. Bush i cala administracja nie ma na to wplywu albo ma bardzo niewielki. Myslenie ze uscisk dloni i spotkanie to wszysko zalatwi jest mylnym zalozeniem. To pieniadze wydaje Kongres USA i niektore agencje rzadowe ktore w swoim budzecie maga uwzlednic wydatki na Poslke tylko za zgoda Kongresu USA.
Alex Lech BajanCEORAQport Inc.2004 North Monroe StreetArlington Virginia 22207Washington DC AreaUSATEL: 703-528-0114TEL2: 703-652-0993FAX: 703-940-8300EMAIL: alex@raqport.comWEB SITE: http://raqport.com/
Odpowiedz na Pana ocene:
Pana zdanie:
„Głównym zadaniem NBP jest utrzymanie stabilnej inflacji na poziomie około 2.5%.”
Jest pojeciem blednym, niepraktycznym i nienaturalnym.
Zadaniem NBP powinien byz rozwoj gospodarki a potem kontrola inflacji albo to i to rownolegle, a nie kontrola inflacji za wszelka cene!
Skad pan wzial to 2.5%? z ksiazek? z wypowidzi Balcerowicza?
Wielu swiatowych economistow tez niewie albo nie sa calkowicie pewni z uwagi ze ta cala transformacja z systemy komunistycznego do wolnego rynku ma tylko 16 lat. Mozna bylo by na tem temac spekulowac jesli w krajach o podobnej sytuacji geopolityczno-ekonomicznej wybrano by rozne modele reform i transformacji.
Niestety wybrano tylko jeden model oparty tylko na teorii ksiazkowej.
1. Mocny Zloty
- Tak sytuacja globalna ma wplyw na zbyt mocny zloty. Tak to jest prawda.
Ale po to mamy Bank Centralny i Rade Polityki Pienieznej aby na to wplywac i ingerowac jesli zloty jest za mocny porzez obmizanie stopy procentowej.
W Momencie przyjencia Euro Polska nie bedzie miala tej mozliwosci.
Wtedy to wlasnie kontrolowany Euro przez glowne najsilniejsze kraje europejskie bedzie dobry dla tych krajow.
Polska nie jest i w nastepnych 5 latach nie bedzie jeszcze na poziomie gospodarek Niemiec,Belgii, Holandii czy Francji nie mowiac o krajach Skandynawskich czy Wielkiej Brytanii, ktore nie sa w swerze Euro.
Kontrolowana inflacja just potrzebna w krajach o bardzo szybkim rozwoju gospodarki. Popatrzmy na kraje baltyckie czy Chiny. Chiny jest ewenementem na skale siatowa, poniewaz wymiana i wartosc waluty chinskiej jest sztucznie zanizana przez rzad w celu stymulacji exportu.
Wplyw na inflacje w Polsce maja w tym momencie czynniki jak cena sorowcow, jak ropa naftowa, gaz ziemmy, cena rud metali, cena produtkow rolnych, uwarunkowania pogody. Balance handlowy w wymianie expert/import, deficyt budzetowy i niekontrolowane wydatki publiczne na poziomie lokalnym i narodowym.
A rowniez srednia zarobkow i jej wzrost w Polsce, krory jest zwiazany ze spadkiem bezrobocia i masowym odplywem fachowcow i ludzi wyksztalconych z Polski.
Tak zarobki w Polsce beda dyktowane przez rynek, ale wszyscy musza sie zgodziz ze beda wzrastaly w nastepnych 10-20 latach.
To jest zjawiskiem naturalnym w kazdej rozwijajacej sie gospodarce.
Wreszcie ceny ziemi w Polsce beda sie nadal podnosic ruwnolegle do naszego rozwoju gospodarczego i procesu doganiania krajow europy zachodniej.
Ceny mieszkan za juz za wysokie poruwnujac do poziomu zarobkow, szczegolnie w duzych metropoliach miejskich. Jest to wynikiem malej podazy z wiazanej z systemem biurokracji i bardzo wolnego procesu wydawanie pozwonien na budowy.
Czyli podaz mieszkan jest zbut niska. Wiemy dlaczego.
Jesli ceny tych elementow rosna tymczasowo o 10-25% to nie mozemy inflacji kontrolowac na poziomie 2.5% bo to bylo by nie naturalne.
Takze sztuczne utrzymywanie 2.5% inflacji jest mytem w zalozeniach ekonomistow nie majacych kontaktu z realiami gospodarki w Polsce w krajach europy wschodniej.
To jest zjawiskiem naturalnym w kazdej rozwijajacej sie gospodarce.
Wreszcie ceny ziemi w Polsce beda sie nadal podnosic ruwnolegle do naszego rozwoju gospodarczego i procesu doganiania krajow europy zachodniej.
A szcegolnie wzrosna kiedy beda zniesione restrykcje na zakup gruntow rolnych przez innych obywately krajow Unni Europejskiej.
Ceny mieszkan za juz za wysokie poruwnujac do poziomy zarobkow, szczegolnie w duzych metropoliach miejskich. Jest to wynikiem malej podazy z wiazanej z systemem biurokracji i bardzo wolnego procesu wydawanie pozwonien na budowy.
Calkowicie odwrotnie jak stalo sie na przyklad 15 lat temy w Berlinie, dzie wybudowano za duzo mieszkan w tym samym czasie bul masowy adplyw ludnosci z byly Niemiec wshodnich oraz odplyw i zamkniencia wielu firm.
Tam rynek mieszkaniowy byl przegrzany.
W Polsce mamy odwrotna systuacje, mala podaz mieszkan i masowy naplyw inwestycji.
Jesli ceny tych elementow rosna tymczasowo o 10-25% to nie mozemy inflacji kontrolowac na poziomie 2.5% bo to bylo by nie naturalne.
Co jest lepsze mala inflacja 2.5% i stagnacja gospodarcza, obnizenie realnej producji przemyslowej, zamykanie zakladow pracy, zwiekszanie sie bezrobocia jak sie stalo w Polsce w latach dziewiedziesiatych za Balerowicza?
Czy inflacja na poziomie 5% -6% i silny rozwoj gospodarczy, nowe inwestycje, nowe miejca pracy, wienksza podaz, wieksza wymiana handlowa z zagranica i wyzsze zarobki w Polsce?
Gospodarki rozwijajacej sie tak szybko jak teraz w Polse nie mozna sztucznie chlodzic ale potrzeba dodawac oleju do silnika dla dobrej lubrykacji a nie zabierac tego oleju i wolniej jechac. Polska ma ta energie kinetyczna ktorej mie mozna sztucznie hamowac.
2.Polski Lobbing za Granica.
Polskie Ambasady tego nie zalatwia – po prostu sie na tym nie znaja i nie maja srodkow.
Tak sie slada ze jestem w Washington DC od 1988 roku i dobrze wiem jak lobbi pracuje w epicentrum Stanow Zjednoczonych.
a) informacja, wiadomosc dla dlaczego Polska, reklama, prasa, media
b) duze pieniadze na najlepsze firmy lobbingowe w USA i Unii
ludzi co znaja wszyskich politykow w Washington DC i Brukseli.
Tak trzeba znac ten mechanizm i znac ludzi aby lobbing byl skuteczny.Jeszcze raz Ambasady tego nie robia bo poprostu sie na tym nie znaja. Pieniadze/datki na kampanie politykow ( ale nie bezposrednio ) Musza to byc tylko organizacje w USA albo EU.
Tak jak robi to skutecznie Israel. IPAC jest najbardziej skuteczna lobbi w USA.
Trzeba na cen cel wydac 25-50 mln USD rocznie tylko w USA. Ale mozna zyskac 25 do 50 razy tyle. Dobra przebitka nie?
Tu w USA liczy sie czysta gotowka wydana na politykow, ktorzy wydaja nie swoje pieniadze. Dlatego to mozna zawsze zbudowac.
Nie dostaniemy wiecej pieniendzy z USA nawet po nowej czerwcowej wizycie Prezidenta Kaczynskiego w Blalym Domu. Bush i cala administracja nie ma na to wplywu albo ma bardzo niewielki. Myslenie ze uscisk dloni i spotkanie to wszysko zalatwi jest mylnym zalozeniem. To pieniadze wydaje Kongres USA i niektore agencje rzadowe ktore w swoim budzecie maga uwzlednic wydatki na Poslke tylko za zgoda Kongresu USA.
Alex Lech BajanCEORAQport Inc.2004 North Monroe StreetArlington Virginia 22207Washington DC AreaUSATEL: 703-528-0114TEL2: 703-652-0993FAX: 703-940-8300EMAIL: alex@raqport.comWEB SITE: http://raqport.com/
Subscribe to:
Comments (Atom)